Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 28 kwietnia 2013

Rozdział 7

-Ok,już otwieram.-powiedziałam poirytowana zaistniałą sytuacją.Nie mogłam pozwolić,aby ktokolwiek dowiedział się o tym ,co zrobiłam.Pomimo tego,że czułam ulgę to było mi wstyd,za to,że nie potrafiłam stawić czoła problemom.Przemyłam wodą zakrwawiony nadgarstek i otworzyłam drzwi.
-Coś się stało?Wyglądasz na przygnębioną,-Spytał Harry/
-Nie,wszystko ok.Czemu miałoby być inaczej?-uśmiechnęłam się lekko.Miałam zamiar odejść,jednak chłopak złapał mnie za nadgarstek.
-Dlaczego to robisz?-spytał zdenerwowany.Jego wzrok skierowany był na mój nadgarstek.Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć,nie mogłam powiedzieć mu prawdy ze względu na Zayna.
-Odpowiedz.
-Nie mogę Harry.-powiedziałam.
-Jak to nie możesz?Charlotte co ty jest grane?!-krzyknął,w jego oczach widziałam złość,przez którą przenikał smutek.Chciałam mu powiedzieć prawdę,ale dobrze wiedziałam,że nie mogę nas narazić na takie niebezpieczeństwo.Nie chodzi tu już o mnie,lecz o Harry'ego,Zayn nie darowałby mu tego.
-Harry,nie mogę ci nic powiedzieć,uwierz mi,tak będzie lepiej.-powiedziałam i udałam się do swojego pokoju.Z każdym dniem moje życie zmienia się diametralnie.Gdybym nie spotkała Zayna wszystko byłoby inaczej,być może lepiej.
Drzwi do mojego pokoju otworzyły się.
-Mogę wejść?-To był Harry
-Jasne wejdź-uśmiechnęłam się.Chłopak położył się obok mnie obejmując mnie w talii.
-Przepraszam,nie powinienem się unosić.-pocałował mój policzek.Był blisko mnie,mogłam czuć jego bliskość.Jego truskawkowy zapach pociągał mnie.
-Nie ma sprawy,nie gniewam się-spojrzałam w jego zielone tęczówki.Nasze usta zbliżały się do siebie z każdą sekundą,czekałam z pożądaniem na ten moment.Po chwili nasze usta złączyły się w nieśmiałym,lecz namiętnym pocałunku.Oboje tego pragnęliśmy,pragnęliśmy poczuć tę samą miłość,która towarzyszyła nam 2 lata temu.
W kieszeni moim spodni poczułam wibrację.
-Przepraszam,muszę odebrać.-powiedziałam.Wyciągnęłam telefon z tylej kieszeni,spojrzałam na ekran.Był to Zayn. Uśmiech momentalnie opuścił moją twarz.Wyszłam szybko z pokoju.
-H..Halo?-powiedziałam przestraszona.Nie wiedziałam czego mogę się po nim tym razem spodziewać.
-W parku za 10 minut-powiedział opanowanym tonem,jak zwykle zresztą.Na tym nasza rozmowa się skończyła.Nie chciałam dłużej żyć w ciągłym strachu przed nim,czas wreszcie mu się postawić.Stałam się jego zabawką,z którą może robić co tylko zechcę.Czas to zakończyć.Chociaż,że bałam się to zrobić,musiałam.Harry zupełnie traci do mnie zaufanie,muszę mu się postawić.Ubrałam buty i płaszcz,otuliłam szyję szalikiem,ponieważ zbliżała się zima,tylko czekać na pierwszy śnieg.Szybkim krokiem wyszłam z domu.
-Czego chcesz?-spytałam  chamsko
-Jutro o dziesiątej w nocy mam zamiar zemścić się na pewnej osobie,a ty jak obiecałaś,pomożesz mi w tym.
-Przepraszam,ale muszę złamać obietnice.Nie mam zamiaru spełniać twoich zachcianek. Radź sobie sam.
-Mam zdjęcia,w każdej chwili mogą ujrzeć one światło dzienne.-chytry uśmiech pojawił się na jego twarzy.Ja nie miałam zamiaru się poddać.
-Nie wiem co zrobisz ze zdjęciami,nie obchodzi mnie to.Nasza "współpraca" na tym się kończy,żegnaj.-powiedziałam i szybko opuściłam park.
*Następnego dnia* 
-Harry chodź tu na chwilę.-powiedziałam z kuchni.Nie usłyszałam jednak odpowiedzi.
-Harry?-poszłam do pokoju,w którym był.
-Mój Boże...
______________________________________________
Rozdział dodaję z komputera mojej cioci,nie wiem kiedy dodam następny,ponieważ mój komputer się zespół.Liczę na wasze opinię:) 

1 komentarz: