Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 18 czerwca 2013

Rozdział 14

Przyglądałam się jego sylwetce.Siedział na kanapie,zdenerwowany trzymając w ręce dużego,czarnego pilota.Jego piękne loki  delikatnie opadały na czoło,zasłaniając je.Wiedział,że mu się przyglądam,jednak nie spojrzał w moją stronę,nawet kątem oka.Postanowiłam przejąc inicjatywę,podeszłam bliżej.Nadal na mnie nie spojrzał.Wpatrywał się w telewizor,ignorując mnie.Spojrzałam w stronę telewizora.Dziennikarka mówiła o... mnie?
-Wokalista One Direction romansuję z 17-letnią Charlotte Brown za plecami  Veronici.Jak zakończy się ten romans?-powiedział im?skąd mogli wiedzieć? Nie pokazywaliśmy się nigdzie publicznie,musiał ich powiadomić.
-Powiedziałeś im?-rzekłam.Nie było to pytanie,lecz wypowiedź,która żądała odpowiedzi.Nadal siedział wpatrzony w telewizor,cały czas ignorował mnie.Widziałam,jak na twarzy czerwienię się ze złości.
-Pytam się!-krzyknęłam.Chłopak popatrzył na mnie zaskoczony.Od tej strony pewnie mnie nie znał.Zawsze w jego towarzystwie byłam spokojna,cicha.
Gwałtownie wstał z kanapy.Odgarną burzę loków,która zasłaniała mu oczy.Stał tuż przy mnie,dzieliło nas zaledwie kilka centymetrów.Po upływie liku sekund,odsunął się.Próbował się uspokoić,co jednak mu zbytnio nie
-Tak..-wysyczał przez zęby.
-Dlaczego?-po raz kolejny zadałam pytanie.A on po raz kolejny nie odpowiedział.Podbiegł do mnie.Pocałował mnie w usta.Swoimi dużymi rękoma trzymał moją twarz.Po krótkiej namiętnej chwili,oderwaliśmy się od siebie.Jego dłoń przeniosła się na mój policzek,lekko go gładząc.Czułam jak na mojej twarzy pojawiają się rumieńce.Nienawidziłam ich,zawsze w tak pięknych chwilach jak ta,one wkradały się na moją twarz.
-Bo cie kocham.-powiedział teraz już patrząc mi w oczy.Kocha mnie,zależy mu na mnie.Pomimo tego,ile trudności mu sprawiam-kocha mnie.Moje kąciki ust odruchowo uniosły się ku górze.Zawsze kiedy wypowiadał te słowa,moje serce radowało się.Magiczne uczucie,którym się dzieliliśmy było silne.Przy nim czułam się jak przy nikim innym.Był moim przyjacielem,a zarówno chłopakiem.
Ponownie zbliżał się ku mojej osobie.Jego spragniony mnie,czułam jak rozbiera mnie wzrokiem.Był romantyczny,a zarówno dziki jak zwierz.Uśmiechnęłam się podstępnie,dając mu sygnał,że może kontynuować swoje zamiary.Jego oczy stały się bardziej zielone,źrenice roszerzyły się.Wyglądał pięknie,niczym anioł stąpający po ziemi tuż obok mnie.
Pozwoliłam mu dalej kontynuować pocałunek.Prawą ręką obejmował mnie w talii,a lewą trzymał moje włosy.Ja nie byłam mu dłużna.Moje dłonie powędrowały na jego pośladki.Popatrzył na mnie,chcąc się upewnić czy,aby napewno wiem co robię.Na znak tego pokiwałam głową.Harry wziął mnie na ręce.Był szczęśliwy jak nigdy.Jego oczy tak pięknie błyszczały.Zaniósł mnie do jego pokoju.Posadził mnie na łóżko.Dalej kontynuował poprzednią czynność,lecz teraz bardziej namiętnie.Całował mnie po szyi,tymczasem ja toczyłam walkę z jego spodniami.Po kilku minutach jego spodnie leżały na podłodze Chłopak szedł niżej,teraz zawzięcie pieścił mój dekolt.Jęknęłam ciszo,na co chłopak uśmiechną się pod nosem.Pierwszy raz czułam się swobodnie podczas stosunku.Harry nie chcąc tracić czasu,zdjął ze mnie spodnie oraz bluzkę.Byliśmy w samej bieliźnie.On przyglądał się mi,a ja jemu.Oboje wymienialiśmy się uśmieszkami.
-Ty pierwszy..-rzuciłam cicho.Przybliżył się szybko do mnie,zaczął wojować się z moim stanikiem.Niby był wprawiony,ale ta część zawsze sprawiała mu problemy.
Chwilę później górna część moje bielizny wylądowała na podłodze.Byłam naga.Na moich policzkach kolejny raz zawitały rumieńce,cholera! Odwróciłam wzrok,aby chłopak nie dostrzegł mojego zawstydzenia.Za późno,zauważył.Uśmiechną się niewinnie pod nosem.
-Nie ma się czego wstydzić kochanie.-szepną na ucho.Moje ciało przeszedł zimny dreszcz.Jego chrypka w głosie była niesamowita i pociągająca.Nie jedna dziewczyna zakochała się w jego głosie,jednak to ja jestem tą szczęściarą,która jak mówi "skradła mu serce".
Spojrzałam na chłopaka.siedział obok mnie,wyluzowany.Oboje po raz kolejny zbliżyliśmy się do siebie.Teraz to ja przejęłam inicjatywę.Całowałam go w usta,potem wzdłuż jego szczęki.Następnie zeszłam w dolne partię jego ciała.Gdy dotarłam do jego bokserek.Zdjęłam je,a raczej można powiedzieć,że zerwałam je.Jego przyjaciel był ogromny.Otworzyłam szeroko oczy ze zdziwieniem.Harry zaśmiał się,jakby chciał powiedzieć"każda tak reaguję".Może jego to nie dziwiło,ale mnie tak.Dobra,Charlotte otrząśnij się-skarciłam się w myślach.Moje powieki wróciły do normalnych rozmiarów.On był już zupełnie nagi,więc teraz kolej na mnie.Na samą myśl o tym zamruczał cichutko.Zawsze przed kluczowym momentem on przygląda się mi,żeby się upewnić czy wszystko w porządku.Chce,abym czuła się przy nim bezpiecznie.
Uśmiechnęłam się słabo do niego,wysyłając sygnał,że wszystko jest w jak najlepszym porządku.Harry zaczął delikatnie zdejmować moje majki,z czasem robił to coraz szybciej,aż w końcu one również wylądowały na podłodze.Spragnieni siebie nawzajem niemalże rzuciliśmy się na siebie,składając gorące pocałunki.To na szyi,ustach.Dla niego szczególnym punktem były moje piersi.Całował je delikatnie,czasem przegryzając skórę co wywoływało u mnie jęk.Ja postanowiłam nie schodzić do dolnej części jego ciała,było dobrze jak było.Chłopak nadal co jakiś czas spoglądał na mnie.Wiem,że chciał dobrze,ale to było wyjątkowo irytujące.Momentami obchodził się ze mną jak z dzieckiem.
*Rano*
Przetarłam oczy,upewniłam się czy Harry jest przy mnie.Spał jeszcze słodko,a co najdziwniejsze-chrapał.Wyglądał pięknie,jak codziennie zresztą.Każdy dekal był w nim idealny.Jego loczki przysłaniały mu lekko twarz ,na której gościł uśmiech,a przy tym też urocze dołeczki.
Spojrzałam na zegarem,było około dziewiątej.Z nad dworu dochodziły krzyki.Niechętnie zwlekłam się z łózka,żeby sprawdzić kto jest winny temu zamieszaniu.Odsłoniłam rolety-paparazzi.Nie dają spokoju,stoją tu zapewne od rana.Czy oni nie mają własnego życia?!  
Ku mojemu zdziwieniu te hieny-to właściwe określenie dla tych ludzi-nie dostrzegli mnie.Zasłoniłam rolety,żeby któryś z nich mnie przypadkiem nie zauważył.Miałam ochotę zrobić nam śniadanie,jednak bałam się,że w oknach mogą stań fotoreporterzy.Wróciłam z powrotem do łózka.Harry już nie spał..
_________________________________________________________________________________
Hej!:) starałam się,żeby ten rozdział był długi i ciekawy.Miałam "małe" problemy z napisaniem +18,jak widzicie,nie wyszło to zbyt rewelacyjnie:D Jak zwykle,proszę was o komentarze Ps.zaczęłam już pisać kolejny rozdział:) 

wtorek, 11 czerwca 2013

Rozdział 13

Zayn wyją z kieszeni swojej kurtki białą czekoladę.Delikatnie położył ją na grobie swojej ukochanej,jakby miał się zaraz rozsypać na malutkie kawałeczki.Bał się tego,najwyraźniej.Przykucną,tak jakby chciał z nią rozmawiać,powiedzieć jak bardzo tęskni.
-Jej ulubiona.-powiedział lekko się przy tym uśmiechając.Jego kąciki ust słodko uniosły się ku górze.Wyglądał niemalże jak anioł,tylko na ziemi.Szybko ugryzłam się w język.Co ja wyprawiam? Nie powinnam tak o nim myśleć.Przecież mam Harry'ego.To on jest moją miłością,nie Zayn.
Odwróciłam wzrok,jedynie na chwilę,aby móc bliżej przyjrzeć się okolicy.Dookoła były jedynie drzewa i ulica.Żadnych żywych dusz,prócz nas.Z powrotem odwróciłam wzrok,by móc przyjrzeć się Zaynowi.Nie było go tam.Uniosłam delikatnie brwi do góry.Gdzie on do cholery jest?
Usłyszałam dziwne krzyki dochodzące zza drzewa,które znajdowało się kawałek stąd.Moje nogi same pokierowały moje ciało w tamtym kierunku.Z poza drzewa widać było bujne,brązowe loki.Harry! jak on nas tu znalazł?!
Przyśpieszyłam diametralnie kroku,chwilę później byłam już przy nim.Szarpnęłam rękawa jego skórzanej kurtki,tak by poczuł to.Odwrócił się.Jego twarz była rozwścieczona,był jak zwierzę nad którym nie można zapanować.Jego oczy był czarne i duże jak nigdy dotąd.Jego klatka cały czas unosiła się nerwowo do góry.
Z czasem jego oczy nabrały naturalnego koloru,uspokoił się.Na mój widok?nie wiem.Nienawiść,która siedziała w jego oczach przemieniła się ból.Ból,którego on sam nie umiał zamaskować.Wpatrywał się we mnie nie mówiąc ani słowa.Jego oczy zawsze działały na jego korzyść,teraz też tak było.Pod wpływem impulsu chwyciłam jego dłoń.Ale on-ku mojemu zdziwieniu- odtrącił ją.Zmarszczyłam lekko brwi.Wiedziałam,że był zły.Pokręcił przecząco głową.
-To tak się zabawiasz za moimi plecami?-spytał ironicznie.Nie umiałam,nie byłam w stanie mu odpowiedzieć.Powinien wiedzieć,że mnie nic nie łączy z Zaynem.Powinien mi ufać.Wiem,jak to z jego perspektywy mogło wyglądać,ale to wszystko nie tak jak myślał.Nie zrobiłam niczego głupiego.Przecież go kocham!
-To nie tak.Ja ci wszystko wytłumaczę.-mówiłam szybko,w moich słowach widział strach i przerażenie.Uśmiechną się po nosem,ignorując to co do niego mówiłam.Odwrócił się do mnie plecami i ruszył przed siebie.Czułam emocjonalną barierę między nami,to ona nie pozwoliła mi za nim bieg.Nie mogłam,chociaż bardzo chciałam nogi stały jakby wrosły się w trawę.Patrzyłam na jego oddalającą się postać.Z czasem stawała się ona coraz mniej widoczna,aż wkońcu całkiem zniknęła.Co ja najlepszego zrobiłam? nie potrzebnie szłam z Zaynem na ten grób.Gdyby nie to,teraz pewnie byłabym z moim chłopakiem w domu,szczęśliwa.Spojrzałam na chłopaka.Stał oparty o drzewo.Miał nieźle podbite oko.Mimo to,zachował kamienną twarz,która nie wyrażała żadnych emocji.Tak jakby miał daleko w dupie to co się przed chwilą wydarzyło.Jego mroczna postawa przerażała mnie.Pożerał mnie wzrokiem.Wyglądał niemal jak wampir pragnący krwi.Podeszłam do niego.Zrobiłam coś,na co nigdy bym się nie zdecydowała zrobić.Spojrzałam w jego czekoladowe oczy,uśmiechnęłam się lekko.Uderzyłam go kolanem w jego czułe miejsce.Widziałam jak chłopak sykną z bólu.Nie przemawiało to do mnie.Ma na co zasłużył.Odwróciłam się na pięcie i poszłam w tym samym kierunku co Harry.Musiał znać drogę,skoro poszedł tamtędy.Szłam szybkim krokiem.Nim się obejrzałam,opuściłam to pustkowie.Byłam w mieście.Wszędzie kręciły się dzieci,a z nimi również rodzice.Słońce było całkowicie zasłonięte przez burzowe chmury.Nigdy nie lubiłam takiej pogody,jednak teraz ona doskonale pasowała do mojego nastroju.
Obróciłam się za siebie,żeby sprawdzić czy Zayn przypadkiem nie udzie za mną.Ulżyło mi,kiedy nikogo za mną nie było.Zaczynało grzmieć,błyskać więc przyśpieszyłam nieco kroku,aby uniknąć spotkania z deszczem.Założyłam na głowę kaptur,tak  wszelki wypadek.
Za wszelką cenę starałam się nie myśleć o Harry'm,ale serce mi na to nie pozwalało.Jest dla mnie tak cholernie ważny,jak nikt inny.Teraz,wszystko zaczyna się walić i to z mojej winy.Sprawiam tylko problemy.Jednak ja nie będę płakać,tego nauczyło mnie życie.
Po niecałych 5 minutach drogi byłam pod domem.Co mnie zaskoczyło,to widok paparazzi stojących..Blask fleszu był oślepiający.Aby normalnie przejść do domu,musiałam zasłonić ręką oczy.Gdy fotoreporterzy ujrzeli moją postać rzucali fale pytań.Kim jestem?Po co przyszłam? tylko jedno pytanie zostało w mojej głowie.
-To ty jesteś tą dziewczyną z parku?-
- a więc już wiedzieli.Te wredne hieny czają się wszędzie,szukając taniej sensacji.
-To z tobą Harry zdradza Veronice?-stanęłam na chwilę w miejscu.Miałam na końcu języka to,by powiedzieć im wszystkim prawdę.O mnie i o Harry'm.O nas.Nie chciałam się ukrywać.Marzyłam o tym,żeby móc normalnie wyjść z nim na ulicę,trzymając jego dłoń.Żebyśmy nie wstydzili się uczucia,którym siebie darzymy.Nie na tym polega związek.Mimo wszystko nie chciałam psuć Harry'emu reputacji,więc nie odezwałam się ani słowem.Nie chciałam odpowiadać na masę pytań.Starałam się ignorować głosy,które kierowały się do mnie.Choć byłam w stanie niemal wydrapań im oczy,opanowywałam się.Stoją po czyimś domem nie dając normalnie pożyć.
Nie musiałam dzwonić do drzwi,chłopak sam otworzył mi drzwi.Zrobił to tak,żeby reszta nie zobaczyła jego postaci.Ukrywał się jak tylko mógł.Chyba mu się udało.Flesze aparatów nie oślepiały nas,co oznaczało,że paparazzi nic nie zauważyli.Wślizgnęłam się do mieszkania.Harry nie odezwał się do mnie słowem,nic.Nawet zwykłego"cześć".Otworzył drzwi i poszedł dalej oglądać telewizje.Nadal był zły.Zachowuję się jak dziecko,zamiast wszystko wyjaśnić,on woli się gniewać.Pod tym względem nie zmienił się,ani trochę.Zdjęłam kurtkę.Poszłam do pokoju,w którym był Harry.Tak jak przypuszczałam-siedział przy telewizorze-.Podeszłam do niego powolnym krokiem i...
_________________________________________________________________________________
Przepraszam,że tak długo nie dodawałam rozdziałów,ale miałam dużo ważnych dla mnie egzaminów.Ten rozdział jest dłuższy od poprzednich,mam nadzieję,że wam się spodoba:) Proszę,jeśli czytacie to opowiadanie to śmiało komentujcie:) To dla mnie ważne:D