Dzisiaj będę musiała się wynieść z mojego można powiedzieć,że domu.Z zaoszczędzonych pieniędzy opłacę klika nocy w hotelu.Na chwilę obecną nie znalazłam pracy,mieszkania.
Pakując rzeczy natknęłam się na zdjęcie moje i Harry'ego z przed dwóch lat.Oboje uśmiechnięci,cieszący się z życia.Wiele się zmieniło od tego czasu,teraz Harry ma inną rodzinę,nowych przyjaciół,jest sławny...życie idealne.
Od mojego ostatniego spotkania z Harrym minęły już ponad dwa tygodnie,obiecałam,że się odezwę,jednak do tej pory nie nabrałam odwagi.Liczyłam na to,że los sam postawi nam siebie na drodze.
*2 godziny później*
Wszystkie moje rzeczy były już spakowane,zostało już tylko załatwić wszystkie formalności.Mimo wszystkich nieprzyjemnych chwili spędzonych tutaj byłam pewna,że będę tęsknić za tym miejscem,za miejscem w którym się wychowywałam,gdzie przeżywałam pierwszą miłość,miałam przyjaciela.Tak wiele wspomnień miałam z tym miejscem.Niestety mam już 18 lat..
Po załatwieniu wszystkich formalności przyszedł czas na pożegnanie.
-Pamiętaj kochanie,że zawsze możesz nas odwiedzić,o każdej porze dnia i nocy-Mówiła moja wychowawczyni ze łzami w oczach.
-Będę pamiętała...nie wierzę,że 18 lat minęła tak szybko.Pamiętam jak tu trafiłam,jakby to było wczoraj-Ja również miałam łzy w oczach.
-No to co kochanie?Do widzenia -Pocałowała mnie w policzek i przytuliła.
-Do widzenia..-Powiedziałam.
Minutę później opuściłam drzwi mojego dawnego domu i udałam się w stronę pobliskiego hotelu.Pogoda w Londynie była zwyczajna,deszcz,deszcz i jeszcze raz deszcz.Jednak codzienne deszcze czynił to miasto pięknym i wyjątkowym.
W pewnym momencie poczułam jak ktoś chwyta mnie za nadgarstek.To był Harry.
-Charlotte,dlaczego nie dzwoniłaś?Zapomniałaś o nas?-Spytał.
-Nie,nie zapomniałam.Mówiłam,że musisz dać mi czas.
-Dobra Harry to się robi już chore..muszę iść-Powiedziałam nieco zirytowana tą sytuacją.
-Zaczekaj!..nie chciałem żeby to tak wyglądało,ale musiałem cię zobaczyć.-Powiedział.
-Wyjeżdżasz gdzieś?-Spytał
-Muszę się wyprowadzić z domu dziecka,przecież mam już 18 lat.Od teraz zaczynam tak jakby nowe,dorosłe życie-Uśmiechnęłam się.
-To gdzie będziesz mieszkać?
-Na razie przenocuję kilka dni w hotelu a później poszukam pracy i mieszkania-Mówiłam.
-Ta..myślisz,że teraz tak łatwo dostać pracę.Mamy w domu wolny pokój więc jakbyś chciała to drzwi są zawsze otwarte.-Uśmiechnął się.
-Nie wiem,media śledzą twój każdy krok,nie chcę żebyś miał kłopoty,ja sobie poradzę.-Uśmiechnęłam się przyjaźnie.
-Przecież paparazzi nie stoją pod moim domem całymi dniami,damy radę-Odwzajemnił uśmiech.
-Sama nie wiem czy to dobry pomysł.-Powiedziałam
-No chodź,czego się boisz,paparazzi?-Zaśmiał się.
-Ja się nie boję przecież.-Zaśmiałam się.
-No to?-Spytał
-Co mam do stracenia,spróbuję.Zobaczę jak będzie.-Obdarzyłam chłopaka uśmiechem.
______________________________________________
Jak rozdział?Może być?Komentujcie:)
-No to co kochanie?Do widzenia -Pocałowała mnie w policzek i przytuliła.
-Do widzenia..-Powiedziałam.
Minutę później opuściłam drzwi mojego dawnego domu i udałam się w stronę pobliskiego hotelu.Pogoda w Londynie była zwyczajna,deszcz,deszcz i jeszcze raz deszcz.Jednak codzienne deszcze czynił to miasto pięknym i wyjątkowym.
W pewnym momencie poczułam jak ktoś chwyta mnie za nadgarstek.To był Harry.
-Charlotte,dlaczego nie dzwoniłaś?Zapomniałaś o nas?-Spytał.
-Nie,nie zapomniałam.Mówiłam,że musisz dać mi czas.
-Dobra Harry to się robi już chore..muszę iść-Powiedziałam nieco zirytowana tą sytuacją.
-Zaczekaj!..nie chciałem żeby to tak wyglądało,ale musiałem cię zobaczyć.-Powiedział.
-Wyjeżdżasz gdzieś?-Spytał
-Muszę się wyprowadzić z domu dziecka,przecież mam już 18 lat.Od teraz zaczynam tak jakby nowe,dorosłe życie-Uśmiechnęłam się.
-To gdzie będziesz mieszkać?
-Na razie przenocuję kilka dni w hotelu a później poszukam pracy i mieszkania-Mówiłam.
-Ta..myślisz,że teraz tak łatwo dostać pracę.Mamy w domu wolny pokój więc jakbyś chciała to drzwi są zawsze otwarte.-Uśmiechnął się.
-Nie wiem,media śledzą twój każdy krok,nie chcę żebyś miał kłopoty,ja sobie poradzę.-Uśmiechnęłam się przyjaźnie.
-Przecież paparazzi nie stoją pod moim domem całymi dniami,damy radę-Odwzajemnił uśmiech.
-Sama nie wiem czy to dobry pomysł.-Powiedziałam
-No chodź,czego się boisz,paparazzi?-Zaśmiał się.
-Ja się nie boję przecież.-Zaśmiałam się.
-No to?-Spytał
-Co mam do stracenia,spróbuję.Zobaczę jak będzie.-Obdarzyłam chłopaka uśmiechem.
______________________________________________
Jak rozdział?Może być?Komentujcie:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz