-Ok,już otwieram.-powiedziałam poirytowana zaistniałą sytuacją.Nie mogłam pozwolić,aby ktokolwiek dowiedział się o tym ,co zrobiłam.Pomimo tego,że czułam ulgę to było mi wstyd,za to,że nie potrafiłam stawić czoła problemom.Przemyłam wodą zakrwawiony nadgarstek i otworzyłam drzwi.
-Coś się stało?Wyglądasz na przygnębioną,-Spytał Harry/
-Nie,wszystko ok.Czemu miałoby być inaczej?-uśmiechnęłam się lekko.Miałam zamiar odejść,jednak chłopak złapał mnie za nadgarstek.
-Dlaczego to robisz?-spytał zdenerwowany.Jego wzrok skierowany był na mój nadgarstek.Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć,nie mogłam powiedzieć mu prawdy ze względu na Zayna.
-Odpowiedz.
-Nie mogę Harry.-powiedziałam.
-Jak to nie możesz?Charlotte co ty jest grane?!-krzyknął,w jego oczach widziałam złość,przez którą przenikał smutek.Chciałam mu powiedzieć prawdę,ale dobrze wiedziałam,że nie mogę nas narazić na takie niebezpieczeństwo.Nie chodzi tu już o mnie,lecz o Harry'ego,Zayn nie darowałby mu tego.
-Harry,nie mogę ci nic powiedzieć,uwierz mi,tak będzie lepiej.-powiedziałam i udałam się do swojego pokoju.Z każdym dniem moje życie zmienia się diametralnie.Gdybym nie spotkała Zayna wszystko byłoby inaczej,być może lepiej.
Drzwi do mojego pokoju otworzyły się.
-Mogę wejść?-To był Harry
-Jasne wejdź-uśmiechnęłam się.Chłopak położył się obok mnie obejmując mnie w talii.
-Przepraszam,nie powinienem się unosić.-pocałował mój policzek.Był blisko mnie,mogłam czuć jego bliskość.Jego truskawkowy zapach pociągał mnie.
-Nie ma sprawy,nie gniewam się-spojrzałam w jego zielone tęczówki.Nasze usta zbliżały się do siebie z każdą sekundą,czekałam z pożądaniem na ten moment.Po chwili nasze usta złączyły się w nieśmiałym,lecz namiętnym pocałunku.Oboje tego pragnęliśmy,pragnęliśmy poczuć tę samą miłość,która towarzyszyła nam 2 lata temu.
W kieszeni moim spodni poczułam wibrację.
-Przepraszam,muszę odebrać.-powiedziałam.Wyciągnęłam telefon z tylej kieszeni,spojrzałam na ekran.Był to Zayn. Uśmiech momentalnie opuścił moją twarz.Wyszłam szybko z pokoju.
-H..Halo?-powiedziałam przestraszona.Nie wiedziałam czego mogę się po nim tym razem spodziewać.
-W parku za 10 minut-powiedział opanowanym tonem,jak zwykle zresztą.Na tym nasza rozmowa się skończyła.Nie chciałam dłużej żyć w ciągłym strachu przed nim,czas wreszcie mu się postawić.Stałam się jego zabawką,z którą może robić co tylko zechcę.Czas to zakończyć.Chociaż,że bałam się to zrobić,musiałam.Harry zupełnie traci do mnie zaufanie,muszę mu się postawić.Ubrałam buty i płaszcz,otuliłam szyję szalikiem,ponieważ zbliżała się zima,tylko czekać na pierwszy śnieg.Szybkim krokiem wyszłam z domu.
-Czego chcesz?-spytałam chamsko
-Jutro o dziesiątej w nocy mam zamiar zemścić się na pewnej osobie,a ty jak obiecałaś,pomożesz mi w tym.
-Przepraszam,ale muszę złamać obietnice.Nie mam zamiaru spełniać twoich zachcianek. Radź sobie sam.
-Mam zdjęcia,w każdej chwili mogą ujrzeć one światło dzienne.-chytry uśmiech pojawił się na jego twarzy.Ja nie miałam zamiaru się poddać.
-Nie wiem co zrobisz ze zdjęciami,nie obchodzi mnie to.Nasza "współpraca" na tym się kończy,żegnaj.-powiedziałam i szybko opuściłam park.
*Następnego dnia*
-Harry chodź tu na chwilę.-powiedziałam z kuchni.Nie usłyszałam jednak odpowiedzi.
-Harry?-poszłam do pokoju,w którym był.
-Mój Boże...
______________________________________________
Rozdział dodaję z komputera mojej cioci,nie wiem kiedy dodam następny,ponieważ mój komputer się zespół.Liczę na wasze opinię:)
niedziela, 28 kwietnia 2013
wtorek, 23 kwietnia 2013
Rozdział 6
Wstałam z łóżka,poszłam pod prysznic.Gdy wykonałam wszystkie podstawowe poranne czynności,poszłam do swojego pokoju.Można powiedzieć,że go kochałam.Był słoneczny i przytulny.Zawsze marzyłam,aby mieć taki pokój,jednak tam gdzie mieszkałam wcześniej,nie było to możliwe.Przydzielili mi pierwszy lepszy pokój,byle mieć problem z głowy.Nie miałam zamiaru dalej użalać się nad swoim życiem,trzeba żyć chwilą,nie martwić się o daleką przyszłość.
Do mojego pokoju wszedł Harry.
-Charlotte,pogadajmy-Powiedział.
-Jasne,siadaj-Wskazałam ręką na łóżko.
-No to,o czym chcesz rozmawiać?
-O nas,no wiesz.Odkąd się do nas wprowadziłaś jesteśmy sobie zupełnie obcy.Praktycznie się do siebie nie odzywamy.Zróbmy coś,aby nasze dawne reakcję wróciły..-Powiedział.
-Nigdy nie będzie już tak jak było,Harry.Oboje dorośliśmy,nie jesteśmy już zakochanymi w sobie nastolatkami.Poza tym ty masz Veronice,na pewno będziesz z nią szczęśliwszy niż ze mną.Ona jest dla ciebie lepsza niż ja.-Powiedziałam
-Nawet jej nie znasz,nie jest tak jak ci się wydaję.Nasz związek jest ustawiony,wszystko po to,żeby uspokoić media i fanów.Ja nic do niej nie czuję.Mówiłem ci,że zależy mi tylko na tobie i nie dam ci tak łatwo odejść.
-Po co wszystko?Po co ta cała szopka?Czy ty musisz żyć tak jak ci każą?
-Charlotte to wszystko dla kariery,Veronica uczy się na najlepszej uczelni w Londynie.Uważana jest za miłą i pomocną.Dla mediów będzie idealna.-Powiedział
-Zrozum,zależy mi tylko i wyłącznie na tobie.Z Veronicą nic mnie nie łączy.
-Taa jasne,w oczach fanów jesteście idealną,kochającą się parką.Pomyślałeś chociaż przez chwilę o mnie?Pomyślałeś,jak będą się czuli fani,gdy dowiedzą się,że od początku ich oszukiwałeś?
-Oni się nigdy nie dowiedzą,od tego mam odpowiednich ludzi..cały czas myślę o tobie.
-Wiesz co?Gdybyś myślał,to byś się tak nie zachował.-Powiedziałam wkurzona.Co on sobie myśli?
W oczach mediów i fanów z Veronicą tworzy kochającą się parę a mi parszywie wmawia,że mnie kocha.Czy ma mnie za idiotkę?
-Daj mi szansę,proszę
-Nie wiem co o tym wszystkim sądzić.-Powiedziałam
-Dlaczego się tak zachowujesz?Dlaczego nie dasz dopuścić do siebie mojej miłości?
-Dlaczego się tak zachowuję?Przepraszam cię Harry,ale ja nie mam zamiaru być w takim związku-Powiedziałam.
Podszedł do mnie.Dobrze wiedział,co robić,abym mu uległa.Przybliżał swoją twarz do mojej.Nasze usta dzieliły już tylko milimetry.Nie mogłam się oprzeć jego malinowym pocałunkom.Chwilę później niewinne pocałunki przemieniły się w gorące i namiętne.Jego usta schodziły coraz niżej,najpierw całował namiętnie moją szyję.Chwilę później zajmował się moim dekoltem.
-Na pewno jesteś na to gotowa?-Spytał
-Tak,jestem-Uśmiechnęłam się szczerze.
Nasze ubrania po krótkim czasie wylądowały na podłodze.Chciałam poczuć jego miłość.Robiłam wszystko,żeby wyszło idealnie.
Po kilku gorących godzinach leżeliśmy już w łóżku.
-Byłeś idealny.-Powiedziałam.Tak bardzo chciałam pocałować go,tak namiętnie.Jego usta aż się o to prosiły.
Naszą niezwykle namiętną chwilę przerwał telefon chłopaka.
-Halo?-Powiedział do telefonu
-Ale teraz?Jestem zajęty.Dobra,zaraz będę-Rzekł i odłożył telefon.
-Musisz iść?
-Kochanie,nie bądź zła.Taka jest moja praca.-Pocałował mnie w policzek.
-Nie gniewam się.Jestem zła,że ktoś przerwał nam tą chwilę.-Uśmiechnęłam się
-Kiedyś to powtórzmy.-Zaśmiał się
-Za ile wrócisz?
-Za jakieś 3 godziny powinien być w domu.-chłopak był już ubrany.Jego loki były jak zawsze rozczochrane,jednak to jednocześnie czyniło je idealnymi.
-Muszę iść,pa-Pocałował mnie w czoło i wyszedł.
Byłam zła,jego menadżer wybrał sobie najgorszy moment.Pierwszy raz od dwóch lat byliśmy ze sobą tak blisko i to jeszcze w takiej sytuacji.Sprawił,że przez chwilę poczułam się jak księżniczka.To zawsze było w nim niezwykle,zawsze potrafił poprawić mi humor i sprawić,że będę czuła się wyjątkowa.Wiem,że to co właśnie robiliśmy sprzecza się z tym co mówiłam wcześniej.Jednak nie mogłam się mu oprzeć,mam do niego tą cholerną słabość.W głębi serca marzyłam też o tym,było tak magicznie.
"Widziałem co robiłaś z Harry'm,pożałujesz.Ty musisz być moja.Niedługo się spotkamy."
Nadawcą był oczywiście Zayn. Ta wiadomość przeraziła mnie.On widział wszystko co robiliśmy?Śledzi mnie?Jakim prawem?.Wiem,że normalni ludzie poszliby z tym na policję.Ja bałam się,bałam się zrobić cokolwiek.Byłam pod jego kontrolą,najgorsze było to,że nie wiedziałam o co mu chodzi.Po nim można się spodziewać zupełnie wszystkiego,to szaleniec.
"Mam zdjęcia.W każdej chwili mogę je pokazać światu.Wiesz jak to się dla ciebie skończy.Lepiej trzymaj się od niego z daleka"
Kolejna wiadomość od niego.Teraz nie wytrzymałam.Weszłam do łazienki,przeszukałam wszystkie szuflady w poszukiwaniu jednej małej rzeczy,którą była żyletka.Zawsze bałam się tego zrobić,lecz teraz otaczająca mnie sytuacja przerosła mnie.Wszystko było tak skomplikowane.Zadałam sobie pierwszą ranę.Krew spływała po moim nadgarstku.Nie chciałam się zabić,chciałam tylko oderwać się od problemów.Z każdą kolejną zadawaną sobie raną,czułam satysfakcje z tego.Sprawiało mi to przyjemność,czułam się taka wolna,jakbym nie miała problemów.
-Jesteś tu?Charlotte,otwórz drzwi!
__________
____________________________________
Wiem,że postanowiłam zawiesić tego bloga.Zmieniłam zdanie,będę prowadziła tego bloga do upadłego,chyba:)..proszę was bardzo o komentarze:)
Do mojego pokoju wszedł Harry.
-Charlotte,pogadajmy-Powiedział.
-Jasne,siadaj-Wskazałam ręką na łóżko.
-No to,o czym chcesz rozmawiać?
-O nas,no wiesz.Odkąd się do nas wprowadziłaś jesteśmy sobie zupełnie obcy.Praktycznie się do siebie nie odzywamy.Zróbmy coś,aby nasze dawne reakcję wróciły..-Powiedział.
-Nigdy nie będzie już tak jak było,Harry.Oboje dorośliśmy,nie jesteśmy już zakochanymi w sobie nastolatkami.Poza tym ty masz Veronice,na pewno będziesz z nią szczęśliwszy niż ze mną.Ona jest dla ciebie lepsza niż ja.-Powiedziałam
-Nawet jej nie znasz,nie jest tak jak ci się wydaję.Nasz związek jest ustawiony,wszystko po to,żeby uspokoić media i fanów.Ja nic do niej nie czuję.Mówiłem ci,że zależy mi tylko na tobie i nie dam ci tak łatwo odejść.
-Po co wszystko?Po co ta cała szopka?Czy ty musisz żyć tak jak ci każą?
-Charlotte to wszystko dla kariery,Veronica uczy się na najlepszej uczelni w Londynie.Uważana jest za miłą i pomocną.Dla mediów będzie idealna.-Powiedział
-Zrozum,zależy mi tylko i wyłącznie na tobie.Z Veronicą nic mnie nie łączy.
-Taa jasne,w oczach fanów jesteście idealną,kochającą się parką.Pomyślałeś chociaż przez chwilę o mnie?Pomyślałeś,jak będą się czuli fani,gdy dowiedzą się,że od początku ich oszukiwałeś?
-Oni się nigdy nie dowiedzą,od tego mam odpowiednich ludzi..cały czas myślę o tobie.
-Wiesz co?Gdybyś myślał,to byś się tak nie zachował.-Powiedziałam wkurzona.Co on sobie myśli?
W oczach mediów i fanów z Veronicą tworzy kochającą się parę a mi parszywie wmawia,że mnie kocha.Czy ma mnie za idiotkę?
-Daj mi szansę,proszę
-Nie wiem co o tym wszystkim sądzić.-Powiedziałam
-Dlaczego się tak zachowujesz?Dlaczego nie dasz dopuścić do siebie mojej miłości?
-Dlaczego się tak zachowuję?Przepraszam cię Harry,ale ja nie mam zamiaru być w takim związku-Powiedziałam.
Podszedł do mnie.Dobrze wiedział,co robić,abym mu uległa.Przybliżał swoją twarz do mojej.Nasze usta dzieliły już tylko milimetry.Nie mogłam się oprzeć jego malinowym pocałunkom.Chwilę później niewinne pocałunki przemieniły się w gorące i namiętne.Jego usta schodziły coraz niżej,najpierw całował namiętnie moją szyję.Chwilę później zajmował się moim dekoltem.
-Na pewno jesteś na to gotowa?-Spytał
-Tak,jestem-Uśmiechnęłam się szczerze.
Nasze ubrania po krótkim czasie wylądowały na podłodze.Chciałam poczuć jego miłość.Robiłam wszystko,żeby wyszło idealnie.
Po kilku gorących godzinach leżeliśmy już w łóżku.
-Byłeś idealny.-Powiedziałam.Tak bardzo chciałam pocałować go,tak namiętnie.Jego usta aż się o to prosiły.
Naszą niezwykle namiętną chwilę przerwał telefon chłopaka.
-Halo?-Powiedział do telefonu
-Ale teraz?Jestem zajęty.Dobra,zaraz będę-Rzekł i odłożył telefon.
-Musisz iść?
-Kochanie,nie bądź zła.Taka jest moja praca.-Pocałował mnie w policzek.
-Nie gniewam się.Jestem zła,że ktoś przerwał nam tą chwilę.-Uśmiechnęłam się
-Kiedyś to powtórzmy.-Zaśmiał się
-Za ile wrócisz?
-Za jakieś 3 godziny powinien być w domu.-chłopak był już ubrany.Jego loki były jak zawsze rozczochrane,jednak to jednocześnie czyniło je idealnymi.
-Muszę iść,pa-Pocałował mnie w czoło i wyszedł.
Byłam zła,jego menadżer wybrał sobie najgorszy moment.Pierwszy raz od dwóch lat byliśmy ze sobą tak blisko i to jeszcze w takiej sytuacji.Sprawił,że przez chwilę poczułam się jak księżniczka.To zawsze było w nim niezwykle,zawsze potrafił poprawić mi humor i sprawić,że będę czuła się wyjątkowa.Wiem,że to co właśnie robiliśmy sprzecza się z tym co mówiłam wcześniej.Jednak nie mogłam się mu oprzeć,mam do niego tą cholerną słabość.W głębi serca marzyłam też o tym,było tak magicznie.
"Widziałem co robiłaś z Harry'm,pożałujesz.Ty musisz być moja.Niedługo się spotkamy."
Nadawcą był oczywiście Zayn. Ta wiadomość przeraziła mnie.On widział wszystko co robiliśmy?Śledzi mnie?Jakim prawem?.Wiem,że normalni ludzie poszliby z tym na policję.Ja bałam się,bałam się zrobić cokolwiek.Byłam pod jego kontrolą,najgorsze było to,że nie wiedziałam o co mu chodzi.Po nim można się spodziewać zupełnie wszystkiego,to szaleniec.
"Mam zdjęcia.W każdej chwili mogę je pokazać światu.Wiesz jak to się dla ciebie skończy.Lepiej trzymaj się od niego z daleka"
Kolejna wiadomość od niego.Teraz nie wytrzymałam.Weszłam do łazienki,przeszukałam wszystkie szuflady w poszukiwaniu jednej małej rzeczy,którą była żyletka.Zawsze bałam się tego zrobić,lecz teraz otaczająca mnie sytuacja przerosła mnie.Wszystko było tak skomplikowane.Zadałam sobie pierwszą ranę.Krew spływała po moim nadgarstku.Nie chciałam się zabić,chciałam tylko oderwać się od problemów.Z każdą kolejną zadawaną sobie raną,czułam satysfakcje z tego.Sprawiało mi to przyjemność,czułam się taka wolna,jakbym nie miała problemów.
-Jesteś tu?Charlotte,otwórz drzwi!
__________
____________________________________
Wiem,że postanowiłam zawiesić tego bloga.Zmieniłam zdanie,będę prowadziła tego bloga do upadłego,chyba:)..proszę was bardzo o komentarze:)
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
Informacja
Zastanawiam się nad zawieszeniem lub usunięciem tego bloga.Dodałam już 5 rozdziałów i prawie nigdzie nie ma komentarzy.Nie wiem,czy ktoś to czyta czy nie.Proszę o chociaż jeden komentarz,on doda mi chęci do dalszego czytania:)
sobota, 20 kwietnia 2013
Rozdział 5
Siedziałam sama w pokoju,Harry'ego nie było.Wyszedł gdzie pod pretekstem,że musi coś załatwić.Nie wiedziałam dlaczego nie chcę mi nic powiedzieć.Mówiąc szczerze,bałam się.Co chwila przychodziły na mój telefon wiadomości od Zayna.
"Zrobię wszystko,żeby cię zdobyć.Spotkajmy się dziś-Zayn"-To była kolejna wiadomość od Zayna.Z każdą wiadomością od niego czułam się osaczona.Wiem,powinnam się cieszyć,bo mieszkam właśnie z członkiem obecnie najpopularniejszego boysbandu na świecie. Jednak jeżeli sprzeciwie się Zaynowi to może się źle skończyć dla nas obojga.Nie darowałabym sobie gdyby coś stało się Harry'emu. Nie powinnam się wprowadzać do ich domu.Teraz mnie jak i Harry'emu grozi niebezpieczeństwo ze strony Zayna.
-Muszę iść,pa kochanie-Usłyszałam głos Harry'ego za oknem.Żegnał się Z dziewczyną o urodzie Afrodyty.Była to,jak przepuszczałam jego dziewczyna.Nie dziwie mu się,że się w niej zakochał.W końcu,który chłopak nie chciał by tak pięknej dziewczyny?
Mimo wszystko zabolało mnie,to,że ma już swoją wybrankę.W głębi serca nadal chciałam nią być.Chciałam,aby było tak jak dawnej,kiedy byliśmy razem w sierocińcu.Pocałunek na"pożegnanie" na zawsze pozostanie w mojej głowie.
Wyciągnęłam mój telefon.
"Spotkajmy się w pobliskim parku za 10 minut.Będę czekać"-Odpisałam na wiadomość Zayna.Wiedziałam co stoi za spotkaniem z Zaynem,jednak chciałam to zrobić.Wyjaśnię z nim kilka rzeczy.
Wzięłam swój płaszcz.Na drodze do wyjścia natknęłam się na Harry'ego.
-Gdzie idziesz?-Spytał
-Zaraz wrócę,nie martw się-Powiedziałam.
Bałam się tego spotkania,jednak gdzieś w środku wiedziałam,że muszę to zrobić.Dla mojego dobra.
-Już jesteś-Powiedział chłopak.
-Dlaczego bez przerwy do mnie piszesz?Czego chcesz?-Spytałam chamsko.
-Słuchaj,mam do ciebie prośbę.Jak będzie trzeba,to zapłacę.-Powiedział.
-No mów.
-Musisz mi pomóc,muszę zemścić się na pewnej osobie a ty mi w tym pomożesz.Zapłacę ile będziesz chciała.
-Słucham?..nie mam zamiaru ci w niczym pomagać,nigdy.-Powiedziałam.
-Wiesz jaka była umowa,albo się zgadzasz,albo będziesz miała kłopoty,jasne?
-Umawialiśmy się,że mam nikomu o niczym nie mówić..
-Zmieniłem zdanie.To jak,pomagasz?
-A czy mam jakiś wybór?
-Nie-Zaśmiał się
-Wiesz,że nie robię tego dla ciebie.Robię to wyłącznie dla mojego bezpieczeństwa.
-Dobra,możesz już iść-Powiedział.
Odeszłam szybko z miejsca spotkania.Teraz
wpadłam w jeszcze gorszę bagno.Muszę siedzieć cicho,nie mogę o tym nikomu mówić.Ale czy miałam inny wybór?Musiałam to zrobić.
-Wróciłam-Powiedziałam a raczej krzyknęłam.
-Charlotte poznaj Veronice-Moim oczom ukazała się dziewczyna,z którą Harry żegnał się na parkingu.
-Miło mi-Powiedziała ponuro.Nie miałam najmniejszej ochoty rozmawiać z nią.Zresztą ona też nie wyglądała szczęśliwie na mój widok.Teraz,kiedy Harry ma dziewczynę nie ma szans,na to,że jeszcze będziemy razem..
____________________________________________
Jak wam się podoba nowy rozdział?:)
Veronica(18.l)
Uczy się na najlepszym uniwersytecie w Londynie.Jest w związku z Harry'm Stylesem.
Jednak ona nie traktuję tego związku poważnie,jest to dla niej wyłącznie dobra zabawa.
"Zrobię wszystko,żeby cię zdobyć.Spotkajmy się dziś-Zayn"-To była kolejna wiadomość od Zayna.Z każdą wiadomością od niego czułam się osaczona.Wiem,powinnam się cieszyć,bo mieszkam właśnie z członkiem obecnie najpopularniejszego boysbandu na świecie. Jednak jeżeli sprzeciwie się Zaynowi to może się źle skończyć dla nas obojga.Nie darowałabym sobie gdyby coś stało się Harry'emu. Nie powinnam się wprowadzać do ich domu.Teraz mnie jak i Harry'emu grozi niebezpieczeństwo ze strony Zayna.
-Muszę iść,pa kochanie-Usłyszałam głos Harry'ego za oknem.Żegnał się Z dziewczyną o urodzie Afrodyty.Była to,jak przepuszczałam jego dziewczyna.Nie dziwie mu się,że się w niej zakochał.W końcu,który chłopak nie chciał by tak pięknej dziewczyny?
Mimo wszystko zabolało mnie,to,że ma już swoją wybrankę.W głębi serca nadal chciałam nią być.Chciałam,aby było tak jak dawnej,kiedy byliśmy razem w sierocińcu.Pocałunek na"pożegnanie" na zawsze pozostanie w mojej głowie.
Wyciągnęłam mój telefon.
"Spotkajmy się w pobliskim parku za 10 minut.Będę czekać"-Odpisałam na wiadomość Zayna.Wiedziałam co stoi za spotkaniem z Zaynem,jednak chciałam to zrobić.Wyjaśnię z nim kilka rzeczy.
Wzięłam swój płaszcz.Na drodze do wyjścia natknęłam się na Harry'ego.
-Gdzie idziesz?-Spytał
-Zaraz wrócę,nie martw się-Powiedziałam.
Bałam się tego spotkania,jednak gdzieś w środku wiedziałam,że muszę to zrobić.Dla mojego dobra.
-Już jesteś-Powiedział chłopak.
-Dlaczego bez przerwy do mnie piszesz?Czego chcesz?-Spytałam chamsko.
-Słuchaj,mam do ciebie prośbę.Jak będzie trzeba,to zapłacę.-Powiedział.
-No mów.
-Musisz mi pomóc,muszę zemścić się na pewnej osobie a ty mi w tym pomożesz.Zapłacę ile będziesz chciała.
-Słucham?..nie mam zamiaru ci w niczym pomagać,nigdy.-Powiedziałam.
-Wiesz jaka była umowa,albo się zgadzasz,albo będziesz miała kłopoty,jasne?
-Umawialiśmy się,że mam nikomu o niczym nie mówić..
-Zmieniłem zdanie.To jak,pomagasz?
-A czy mam jakiś wybór?
-Nie-Zaśmiał się
-Wiesz,że nie robię tego dla ciebie.Robię to wyłącznie dla mojego bezpieczeństwa.
-Dobra,możesz już iść-Powiedział.
Odeszłam szybko z miejsca spotkania.Teraz
wpadłam w jeszcze gorszę bagno.Muszę siedzieć cicho,nie mogę o tym nikomu mówić.Ale czy miałam inny wybór?Musiałam to zrobić.
-Wróciłam-Powiedziałam a raczej krzyknęłam.
-Charlotte poznaj Veronice-Moim oczom ukazała się dziewczyna,z którą Harry żegnał się na parkingu.
-Miło mi-Powiedziała ponuro.Nie miałam najmniejszej ochoty rozmawiać z nią.Zresztą ona też nie wyglądała szczęśliwie na mój widok.Teraz,kiedy Harry ma dziewczynę nie ma szans,na to,że jeszcze będziemy razem..
____________________________________________
Jak wam się podoba nowy rozdział?:)
Veronica(18.l)
Uczy się na najlepszym uniwersytecie w Londynie.Jest w związku z Harry'm Stylesem.
Jednak ona nie traktuję tego związku poważnie,jest to dla niej wyłącznie dobra zabawa.
niedziela, 14 kwietnia 2013
Rozdział 4
Obudziłam się rano,było około 7.Ponieważ słońce wdzierające się do mojego pokoju nie pozwoliło mi dłużej pospać,postanowiłam pójść pod prysznic.Ubrałam się zwyczajnie,dżinsy,biały t-shirt z nadrukiem ,do tego zwykłe trampki.Zeszłam zrobić chłopcom śniadanie.Kuchnia,tak jak myślałam była duża i pięknie umeblowana.
Wyjęłam wszystkie potrzebne składniki do robienia naleśników,było to moje ulubione danie.
Poczułam męskie ręce na mojej tali,momentalnie się odwróciłam.
-Zayn?Co ty robisz?
-Nie oszukujmy się,przecież wiem,że cię pociągam.-Powiedział dość chamsko.
-Chyba sobie żartujesz!-Krzyknęłam.Chciałam wyjść z kuchni.
-Poczekaj-Powiedział Zayn szarpiąc mnie za nadgarstek.Zbliżał się do mnie.Gdy był już wystarczająco blisko pocałował moje usta.
-Nigdy nie spotkałam większego dupka od ciebie-Uderzyłam go w twarz.
Szybko wzięłam swój płaszcz i wybiegłam z domu.Może zamieszkanie tutaj to nie był dobry pomysł?Może lepiej będzie jak się wyprowadzę?Było by łatwiej.Chwila,jest jeszcze Harry,który niczemu nie jest winny.Jedynie dla niego chciałam zostać.Gdybym się wyprowadziła nasze kontakty ponownie by się urwały.Było to ostatnią rzeczą do której chciałam doprowadzić.
Opuściłam wille chłopaków,potrzebowałam odpoczynku.Długi spacer był mi potrzebny.
Spacerowałam po deszczowym Londynie dość długo.Zbliżał się zmrok,postanowiłam wrócić do mojego teraźniejszego miejsca zamieszkania.Po krótkiej drodze powrotnej,byłam już pod domem.Otworzyłam drzwi,zdjęłam płaszcz.
-Gdzie byłaś tak długo,martwiłem się..-Powiedział Harry
-Nie musiałeś,byłam na spacerze-Uśmiechnęłam się nie szczerze.
-Charlotte coś się stało?-Spytał.
-Nie,nic.Wszystko jest dobrze.-Powiedziałam i poszłam na górę.Na drodze stanął mi Zayn,patrzył się na mnie pytającym wzrokiem.
-Zadowolony?Harry o niczym nie wie.-Powiedziałam
-I tak ma zostać,jeśli powiesz chociaż słowo Harry'emu , pożałujesz,pamiętaj.-Powiedział.
Minęłam go i szybkim krokiem poszłam do pokoju.Co to wszystko do cholery ma znaczyć,co on miał na myśli mówiąc,że tego pożałuję?To wszystko coraz bardziej mnie przeraża.Chciałabym powiedzieć o wszystkim Harry'emu,ale nie mogę.Muszę wszystko tłumić w sobie.
Usłyszałam pukanie do drzwi,nie pewnie podeszłam do drzwi w obawie,że to może być Zayn.Otworzyłam drzwi
-Mogę wejść?-To był Harry
-Jasne,wejdź-Uśmiechnęłam się.
-Charlotte,słyszałem waszą rozmowę.Nie wiem o co chodzi,ale chce cię stąd zabrać.Zayn jest niebezpieczny,uwierz mi.-Powiedział.
-Ale gdzie uciekniemy.Harry,ty jesteś gwiazdą.Gdzie nie pójdziesz,oni i tak nas znajdą.-Powiedziałam.
-Coś wymyśle.Chodź pomogę ci się pakować-Pocałował mnie w policzek.Pomimo panującego napięcia uśmiechnęłam się..
______________________________________________
Ten rozdział średnio mi się podoba, a wam?:)
Wyjęłam wszystkie potrzebne składniki do robienia naleśników,było to moje ulubione danie.
Poczułam męskie ręce na mojej tali,momentalnie się odwróciłam.
-Zayn?Co ty robisz?
-Nie oszukujmy się,przecież wiem,że cię pociągam.-Powiedział dość chamsko.
-Chyba sobie żartujesz!-Krzyknęłam.Chciałam wyjść z kuchni.
-Poczekaj-Powiedział Zayn szarpiąc mnie za nadgarstek.Zbliżał się do mnie.Gdy był już wystarczająco blisko pocałował moje usta.
-Nigdy nie spotkałam większego dupka od ciebie-Uderzyłam go w twarz.
Szybko wzięłam swój płaszcz i wybiegłam z domu.Może zamieszkanie tutaj to nie był dobry pomysł?Może lepiej będzie jak się wyprowadzę?Było by łatwiej.Chwila,jest jeszcze Harry,który niczemu nie jest winny.Jedynie dla niego chciałam zostać.Gdybym się wyprowadziła nasze kontakty ponownie by się urwały.Było to ostatnią rzeczą do której chciałam doprowadzić.
Opuściłam wille chłopaków,potrzebowałam odpoczynku.Długi spacer był mi potrzebny.
Spacerowałam po deszczowym Londynie dość długo.Zbliżał się zmrok,postanowiłam wrócić do mojego teraźniejszego miejsca zamieszkania.Po krótkiej drodze powrotnej,byłam już pod domem.Otworzyłam drzwi,zdjęłam płaszcz.
-Gdzie byłaś tak długo,martwiłem się..-Powiedział Harry
-Nie musiałeś,byłam na spacerze-Uśmiechnęłam się nie szczerze.
-Charlotte coś się stało?-Spytał.
-Nie,nic.Wszystko jest dobrze.-Powiedziałam i poszłam na górę.Na drodze stanął mi Zayn,patrzył się na mnie pytającym wzrokiem.
-Zadowolony?Harry o niczym nie wie.-Powiedziałam
-I tak ma zostać,jeśli powiesz chociaż słowo Harry'emu , pożałujesz,pamiętaj.-Powiedział.
Minęłam go i szybkim krokiem poszłam do pokoju.Co to wszystko do cholery ma znaczyć,co on miał na myśli mówiąc,że tego pożałuję?To wszystko coraz bardziej mnie przeraża.Chciałabym powiedzieć o wszystkim Harry'emu,ale nie mogę.Muszę wszystko tłumić w sobie.
Usłyszałam pukanie do drzwi,nie pewnie podeszłam do drzwi w obawie,że to może być Zayn.Otworzyłam drzwi
-Mogę wejść?-To był Harry
-Jasne,wejdź-Uśmiechnęłam się.
-Charlotte,słyszałem waszą rozmowę.Nie wiem o co chodzi,ale chce cię stąd zabrać.Zayn jest niebezpieczny,uwierz mi.-Powiedział.
-Ale gdzie uciekniemy.Harry,ty jesteś gwiazdą.Gdzie nie pójdziesz,oni i tak nas znajdą.-Powiedziałam.
-Coś wymyśle.Chodź pomogę ci się pakować-Pocałował mnie w policzek.Pomimo panującego napięcia uśmiechnęłam się..
______________________________________________
Ten rozdział średnio mi się podoba, a wam?:)
sobota, 6 kwietnia 2013
Rozdział 3
Pomimo kłótni zgodziłam się zamieszkać z chłopakami,bo prędzej czy później i tak nie miałabym gdzie mieszkać,jest tylko jeden problem,nie chcę być dla chłopaków dodatkowym kłopotem,przecież i tak mają ich wystarczająco dużo.
Po 10 minutach byliśmy pod domem chłopaków,chociaż dom to niewłaściwe określenie,to był apartament.Harry otworzył drzwi i wpuścił mnie jako pierwszą.Korytarz był pusty,reszta zespołu siedziała przed telewizorem oglądając mecz.
-Chłopaki mamy gościa!-Krzykną Harry na co chłopaki zerwali się na równe nogi.
-To jest Charlotte..
-To o niej ciągle mówiłeś..cześć-Podał mi rękę..zdziwiło mnie to co usłyszałam z ust..Nialla?
-Jestem Niall-przedstawił się.
-A ja jestem Liam-kolejny w kolejce podał mi rękę.
-Ja jestem Louis-uśmiechną się.
Moją uwagę przykuł Zayn,jego piękne brązowe oczy,tajemnicza twarz,jako jedyny nie podszedł do mnie.Był inny od reszty,był tajemniczy,skryty w sobie.
-Chodź pokażę ci twój pokój.-Uśmiechną się Harry.
Otworzył drzwi.
-To mój pokój?
-Nie podoba ci się?...chodź pokarzę ci inny-Powiedział.
-Nie,nie oto chodzi..Harry ja nie potrzebuję takiego dużego pokoju,mogę mieć jakiś mniejszy,ten na pewno się wam przyda do czegoś innego.-Uśmiechnęłam się.
-Nie przesadzaj,rozgość się-pocałował mnie w czoło.
-Już nigdzie mi nie uciekniesz-Uśmiechnął się przytulając mnie.
-Mhm..-Odwzajemniłam uścisk..
-Tęskniłem za tymi chwilami-Powiedział.
Jego dłonie powędrowały pod moją koszulkę.
-Nie możemy,nie jestem na to gotowa-Powiedziałam odsuwając się od niego,kochałam go,jednak na takie zbliżenie nie byłam jeszcze przygotowana.
-Przepraszam,może lepiej już pójdę-Powiedział i opuścił mój pokój.
Zabrałam się za rozpakowywanie swoich rzeczy i układanie je na półki.Różne myśli chodziły mi po głowie...Zayn,Harry.Zayna nawet nie znałam,jednak zrobił na mnie zniewalające wrażenie,nadal mam przed oczami tego tajemniczego chłopaka.Harry też nie dawał mi spokoju.Tęskniłam za nim a gdy znowu się spotykamy ja odrzucam jego miłość..
______________________________________________
Chce wiedzieć,czy ktoś czyta tego bloga,czy lepiej go usunąć jeśli nie czytacie.Komentujcie:)
Po 10 minutach byliśmy pod domem chłopaków,chociaż dom to niewłaściwe określenie,to był apartament.Harry otworzył drzwi i wpuścił mnie jako pierwszą.Korytarz był pusty,reszta zespołu siedziała przed telewizorem oglądając mecz.
-Chłopaki mamy gościa!-Krzykną Harry na co chłopaki zerwali się na równe nogi.
-To jest Charlotte..
-To o niej ciągle mówiłeś..cześć-Podał mi rękę..zdziwiło mnie to co usłyszałam z ust..Nialla?
-Jestem Niall-przedstawił się.
-A ja jestem Liam-kolejny w kolejce podał mi rękę.
-Ja jestem Louis-uśmiechną się.
Moją uwagę przykuł Zayn,jego piękne brązowe oczy,tajemnicza twarz,jako jedyny nie podszedł do mnie.Był inny od reszty,był tajemniczy,skryty w sobie.
-Chodź pokażę ci twój pokój.-Uśmiechną się Harry.
Otworzył drzwi.
-To mój pokój?
-Nie podoba ci się?...chodź pokarzę ci inny-Powiedział.-Nie,nie oto chodzi..Harry ja nie potrzebuję takiego dużego pokoju,mogę mieć jakiś mniejszy,ten na pewno się wam przyda do czegoś innego.-Uśmiechnęłam się.
-Nie przesadzaj,rozgość się-pocałował mnie w czoło.
-Już nigdzie mi nie uciekniesz-Uśmiechnął się przytulając mnie.
-Mhm..-Odwzajemniłam uścisk..
-Tęskniłem za tymi chwilami-Powiedział.
Jego dłonie powędrowały pod moją koszulkę.
-Nie możemy,nie jestem na to gotowa-Powiedziałam odsuwając się od niego,kochałam go,jednak na takie zbliżenie nie byłam jeszcze przygotowana.
-Przepraszam,może lepiej już pójdę-Powiedział i opuścił mój pokój.
Zabrałam się za rozpakowywanie swoich rzeczy i układanie je na półki.Różne myśli chodziły mi po głowie...Zayn,Harry.Zayna nawet nie znałam,jednak zrobił na mnie zniewalające wrażenie,nadal mam przed oczami tego tajemniczego chłopaka.Harry też nie dawał mi spokoju.Tęskniłam za nim a gdy znowu się spotykamy ja odrzucam jego miłość..
______________________________________________
Chce wiedzieć,czy ktoś czyta tego bloga,czy lepiej go usunąć jeśli nie czytacie.Komentujcie:)
czwartek, 4 kwietnia 2013
Rozdział 2
Obudziły mnie krzyki,które dochodzi z sąsiadującego pokoju.Z niechęcią zwlekłam się z łózka.Wzięłam prysznic,ubrałam się w to LINK.
Dzisiaj będę musiała się wynieść z mojego można powiedzieć,że domu.Z zaoszczędzonych pieniędzy opłacę klika nocy w hotelu.Na chwilę obecną nie znalazłam pracy,mieszkania.
Pakując rzeczy natknęłam się na zdjęcie moje i Harry'ego z przed dwóch lat.Oboje uśmiechnięci,cieszący się z życia.Wiele się zmieniło od tego czasu,teraz Harry ma inną rodzinę,nowych przyjaciół,jest sławny...życie idealne.
Od mojego ostatniego spotkania z Harrym minęły już ponad dwa tygodnie,obiecałam,że się odezwę,jednak do tej pory nie nabrałam odwagi.Liczyłam na to,że los sam postawi nam siebie na drodze.
*2 godziny później*
Wszystkie moje rzeczy były już spakowane,zostało już tylko załatwić wszystkie formalności.Mimo wszystkich nieprzyjemnych chwili spędzonych tutaj byłam pewna,że będę tęsknić za tym miejscem,za miejscem w którym się wychowywałam,gdzie przeżywałam pierwszą miłość,miałam przyjaciela.Tak wiele wspomnień miałam z tym miejscem.Niestety mam już 18 lat..
Po załatwieniu wszystkich formalności przyszedł czas na pożegnanie.
-Pamiętaj kochanie,że zawsze możesz nas odwiedzić,o każdej porze dnia i nocy-Mówiła moja wychowawczyni ze łzami w oczach.
-Będę pamiętała...nie wierzę,że 18 lat minęła tak szybko.Pamiętam jak tu trafiłam,jakby to było wczoraj-Ja również miałam łzy w oczach.
-No to co kochanie?Do widzenia -Pocałowała mnie w policzek i przytuliła.
-Do widzenia..-Powiedziałam.
Minutę później opuściłam drzwi mojego dawnego domu i udałam się w stronę pobliskiego hotelu.Pogoda w Londynie była zwyczajna,deszcz,deszcz i jeszcze raz deszcz.Jednak codzienne deszcze czynił to miasto pięknym i wyjątkowym.
W pewnym momencie poczułam jak ktoś chwyta mnie za nadgarstek.To był Harry.
-Charlotte,dlaczego nie dzwoniłaś?Zapomniałaś o nas?-Spytał.
-Nie,nie zapomniałam.Mówiłam,że musisz dać mi czas.
-Dobra Harry to się robi już chore..muszę iść-Powiedziałam nieco zirytowana tą sytuacją.
-Zaczekaj!..nie chciałem żeby to tak wyglądało,ale musiałem cię zobaczyć.-Powiedział.
-Wyjeżdżasz gdzieś?-Spytał
-Muszę się wyprowadzić z domu dziecka,przecież mam już 18 lat.Od teraz zaczynam tak jakby nowe,dorosłe życie-Uśmiechnęłam się.
-To gdzie będziesz mieszkać?
-Na razie przenocuję kilka dni w hotelu a później poszukam pracy i mieszkania-Mówiłam.
-Ta..myślisz,że teraz tak łatwo dostać pracę.Mamy w domu wolny pokój więc jakbyś chciała to drzwi są zawsze otwarte.-Uśmiechnął się.
-Nie wiem,media śledzą twój każdy krok,nie chcę żebyś miał kłopoty,ja sobie poradzę.-Uśmiechnęłam się przyjaźnie.
-Przecież paparazzi nie stoją pod moim domem całymi dniami,damy radę-Odwzajemnił uśmiech.
-Sama nie wiem czy to dobry pomysł.-Powiedziałam
-No chodź,czego się boisz,paparazzi?-Zaśmiał się.
-Ja się nie boję przecież.-Zaśmiałam się.
-No to?-Spytał
-Co mam do stracenia,spróbuję.Zobaczę jak będzie.-Obdarzyłam chłopaka uśmiechem.
______________________________________________
Jak rozdział?Może być?Komentujcie:)
-No to co kochanie?Do widzenia -Pocałowała mnie w policzek i przytuliła.
-Do widzenia..-Powiedziałam.
Minutę później opuściłam drzwi mojego dawnego domu i udałam się w stronę pobliskiego hotelu.Pogoda w Londynie była zwyczajna,deszcz,deszcz i jeszcze raz deszcz.Jednak codzienne deszcze czynił to miasto pięknym i wyjątkowym.
W pewnym momencie poczułam jak ktoś chwyta mnie za nadgarstek.To był Harry.
-Charlotte,dlaczego nie dzwoniłaś?Zapomniałaś o nas?-Spytał.
-Nie,nie zapomniałam.Mówiłam,że musisz dać mi czas.
-Dobra Harry to się robi już chore..muszę iść-Powiedziałam nieco zirytowana tą sytuacją.
-Zaczekaj!..nie chciałem żeby to tak wyglądało,ale musiałem cię zobaczyć.-Powiedział.
-Wyjeżdżasz gdzieś?-Spytał
-Muszę się wyprowadzić z domu dziecka,przecież mam już 18 lat.Od teraz zaczynam tak jakby nowe,dorosłe życie-Uśmiechnęłam się.
-To gdzie będziesz mieszkać?
-Na razie przenocuję kilka dni w hotelu a później poszukam pracy i mieszkania-Mówiłam.
-Ta..myślisz,że teraz tak łatwo dostać pracę.Mamy w domu wolny pokój więc jakbyś chciała to drzwi są zawsze otwarte.-Uśmiechnął się.
-Nie wiem,media śledzą twój każdy krok,nie chcę żebyś miał kłopoty,ja sobie poradzę.-Uśmiechnęłam się przyjaźnie.
-Przecież paparazzi nie stoją pod moim domem całymi dniami,damy radę-Odwzajemnił uśmiech.
-Sama nie wiem czy to dobry pomysł.-Powiedziałam
-No chodź,czego się boisz,paparazzi?-Zaśmiał się.
-Ja się nie boję przecież.-Zaśmiałam się.
-No to?-Spytał
-Co mam do stracenia,spróbuję.Zobaczę jak będzie.-Obdarzyłam chłopaka uśmiechem.
______________________________________________
Jak rozdział?Może być?Komentujcie:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
