Kobieta dodała jeszcze,że dziecko jest zdrowe,ale muszę się bardziej oszczędzać,po czym wyszła z pokoju.Wkurzało mnie,że była taka spokojna i opanowana.Ja nawet w jednym procencie nie byłam szczęśliwa,byłam załamana.Właśnie moje życie legło w gruzach.Jeden pieprzony moment,który zniszczył wszystko.Mam plany,chce skończyć studia,znaleźć dobrą pracę o której zawsze marzyłam,ale teraz mogę o tym tylko pomarzyć.Z zewnątrz udawałam spokojna,by ludzie z sali nie oceniali mnie pochopnie,ale w środku krzyczałam z rozpaczy,nadal do końca nie mogłam uwierzyć.Ja mam dopiero 18 lat! jestem za młoda na bycie matką.Drugi całkiem nie mały problem to Harry.Co ja mu powiem? że wpadliśmy? że będzie ojcem? przecież wtedy na dobre odejdzie,on też nie jest gotowy.Ma karierę,teraz jest na szczycie,chyba każdy zna jego nazwisko.Przecież nie rzuci wszystkiego w cholerę i nie będzie mógł być ojcem dla naszego dziecka.Ale muszę mu powiedzieć,chcę żeby wiedział.W końcu jest,a raczej będzie ojcem.
Podniosłam się z łóżka,lekarka powiedziała,że mogę już wracać do domu.Otworzyłam białe,drewniane drzwi,a na jednym z siedzeń ujrzałam Kate.Momentalnie wstała i podeszła do mnie...jak zwykle uśmiechnięta.Jednak mnie nie było do śmiechu,właśnie mój świat legł w gruzach.
-Wszystko w porządku?-jej ton głosu stopniowo poważniał,pewnie spostrzegła że coś jest nie tak.Zignorowałam jej pytanie,nie chciałam z nikim rozmawiać.
-Charlotte? co się stało?-dziewczyna nie dawała za wygraną.Wzięłam głęboki wdech.
-Jestem w ciąży..-nie chciałam już z nią rozmawiać,przyśpieszyłam kroku i ruszyłam przed siebie.Słyszałam jeszcze z oddali wołanie i głupie pytania dziewczyny,ale ignorowałam to.Nie miałam na to nerwów.
Poczułam wibracje w tylnej kieszeni spodni,pośpiesznie wyciągnęłam telefon ze spodni,spojrzałam na wyświetlacz-Harry..
Odrzuciłam połączenie,z nim też nie miałam ochoty gadać.Od ponad miesiąca nie mamy ze sobą kontaktu.
Wsiadłam do pierwszej,lepszej taksówki i podałam kierowcy adres.Siadłam,jak zwykle-z tyłu.Po moim policzku zaczęły spływać łzy.Dopiero teraz pierwszy szok miną.Dlaczego to ja muszę mieć tak skomplikowane życie? przecież nic złego nie zrobiłam..
Od samego początku,od dzieciństwa mi się nie układało.Były momenty w których byłam szczęśliwa,ale one zaraz znikały,tak jakby trwały kilka sekund.Zawsze coś musi się spieprzyć.
Kierowca widząc moje łzy,spojrzał na mnie ze współczuciem,ale milczał.Jak każdy.
Dałam mu pieniądze,trzasnęłam drzwiami i poszłam w kierunku domu.Była noc,nikogo prawie nie było,więc nikt nie widział moich łez.Przez ciemność nie dało się ich dostrzec,lepiej dla mnie.Mieszkałam na 1 pietrze,nie miałam więc daleko.Szybko otworzyłam drzwi.Teraz to na dobre się popłakałam.Oparłam się drzwi,nawet nie zdejmując butów i zwyczajnie krzyczałam jednocześnie płacząc.Nie umiałam opisać słowami co czułam w tamtym momencie...może bezsilność? bo co mogłam zrobić? nic.Wpakowałam się w kolejne gówno.Nie miałam pojęcia co mam ze sobą zrobić.Chciałam pociąć się,do krwi ,jak cholernie mocno,ale...bałam się.Gdybym zrobiła jedno cięcie za dużo zabiłabym nie tylko siebie,ale małą osóbkę ,która się we mnie rozwija.
*miesiąc później*
A więc jestem już w 1 miesiącu ciąży.Nikt o tym nie wie,prócz Kate.O dziwo,dziewczyna nie zostawiła mnie samej,codziennie mnie odwiedza,pyta się jak się czuję czy czegoś nie potrzebuję.Czasem aż mam jej dość,jest dla mnie za dobra.Szczerze mówiąc to jeszcze nikt tak się o mnie nie troszczył,nawet Harry.Harry...on nic nie wie.Ostatnio dzwonił miesiąc temu,może zrezygnował? nie zdziwiłabym się.W końcu ile można czekać na jeden głupi telefon? przecież facet nie będzie czekał w nie skończoność,pewnie już znalazł sobie inną,a ja pozostałam jedynie w jego pamięci.
Za 2 godziny kończę pracę i do domu,odpocząć.Usłyszałam,że drzwi do restauracji się otwierają,ujrzałam w nich...jego.Tak,dokładnie Harry'ego.Nogi się pode mną ugięły.Co ja mam robić?! błagam,tylko nie patrz w moją stronę! Schowałam się w kuchni i wszystkiemu się przyglądałam.Usiadł na końcu pomieszczenia,przy oknie i czekał aż ktoś go obsłuży.Nic się nie zmienił,te same loki i piękne zielone tęczówki,jedynie wydawał się przybity? tak,z daleka widać było,że jego oczy straciły blask.Przełknęłam ślinę,ja do niego nie podejdę.Nie po tym wszystkim,boję się.Jak zareaguję jak mnie zobaczy,odezwie się chociaż? serce z każdą sekundą biło mi coraz to szybciej,a na policzkach zawitały rumieńce.Kurde,błagam nie..nienawidziłam ich,różowe diabełki.
Nie miałam wyjścia,musiałam poprosić Rose o pomoc.Kto to Rose? koleżanka z pracy.Podeszłam do niej niepewnie,nie powiem żebym szczególnie ją lubiła,ale była moją jedyną deską ratunku.
-Rose,mogłabyś obsłużyć za mnie tamtego klienta?-spytałam.Ona nawet nie spojrzała w jego stronę,gdyby spojrzała zapewne poleciałaby do niego jak na skrzydłach,ale nie..
-Jestem zajęta-burknęła.
-Rose..-powiedziałam błagalnym tonem
-Nie!-uniosła się.Wkurzyła się,to nie mam na co liczyć.Dzięki wielkie,Rose.Zawsze była dla mnie wredna,zresztą nie tylko dla mnie-poprostu miała taki charakter.
Niepewnym krokiem wyszłam zza baru i zmierzałam w jego stronę.Na szczęście nie zwrócił na mnie uwagi,jeszcze.
-Co dla pana?-spytałam cała czerwona ze strachu.Ręce całe mi się trzęsłySkierował swój wzrok na moją osobę-zaniemówił.Wpatrywał się we mnie,jakby ducha zobaczył.A ja? ja stałam jak słup.Dlaczego los zawsze stawia nam siebie na drodze? już 2 razy nam nie wyszło,a przecież próbowaliśmy.Potrzebuję spokoju,a ciągle mam na drodze przeszkody.Jego oczy chociaż przygaszone,nadal były diabelsko piękne.Żadno z nas się nie odzywał,oboje nie wiedzieliśmy co powiedzieć.Mi na nim cały czas zależy,nie umiem tego zwalczyć! nie umiem nad sobą zapanować,nad tym szalonym uczuciem.Gdy tylko go zobaczyłam moje serce podskoczyło z radości,ale towarzyszył temu też strach.Miałam tak cholernie mieszane uczucia,byłam jednocześnie szczęśliwa,wniebowzięta,smutna,zła.To mógł być koniec,a nie był.Nasza historia nadal trwa.Po raz kolejny się spotykamy,patrzymy na siebie i nie wiemy ci powiedzieć.
-Kawę poproszę-z zamyślenia wyrwał mnie jego anielski głos.Był zmieszany.Ale jego oczy wyrażały jakby nadzieję,jednak może mu zależy? Odeszłam jak najszybciej się dało,podałam kucharce kartę z zamówieniem i schowałam się w łazience.Ja nie daję rady! wydawało by się,że moje życie nareszcie zaczyna się układać,miałam ten jeden jebany miesiąc spokoju,a tu BUM! znowu on! z moich oczy po raz kolejny spłynęły łzy.Niech sobie one myślą co chcą,niech mnie później obgadują,teraz to się nie liczyło,musiałam się wypłakać! bo co mi innego pozostało? z każdym miesiącem wszystko coraz bardziej się pieprzy,a ja nie mogę nic zrobić.Do tego będę miała dziecko,którego ojcem jest właśnie on!
rzuciłam firmowy fartuch w kont.Kolana przycisnęłam do twarzy,czułam się wtedy bezpiecznie.Pozwoliłam łzom płynąć strumieniami.On tam jeszcze jest? a może wyszedł? kocham go,a jednocześnie nienawidzę.Usłyszałam,że ktoś wchodzi do łazienki,szybko się ogarnęłam.Zapukał do drzwi kabiny.
-Zajęte..-szepnęłam.Odniosłam wrażenie,że wszedł do innej kabiny,więc miałam szanse uciec.Odchyliłam drzwi,myliłam się,on nadal tam stał.To Harry.Wpatrywał się we mnie troskliwie,nie wiedziałam co powiedzieć.
-Cześć Charlotte-szepną.Aha,na tyle go stać.Serio? nie widzieliśmy się ponad miesiąc,widzi mnie płaczącą i stać go tylko na jego żałosne "cześć"
-Cześć Harry-powiedziałam głośniej.Staliśmy w jakieś dobre 5 minut,przez cały czas on wpatrywał się we mnie a ja w niego.Cieszyliśmy się sobą,mimo,że nie odzywaliśmy się,czułam,że on też jest w pewnym sensie szczęśliwy.Dobra,Charlotte! koniec tego dobrego,musisz się opamiętać!
Miałam zamiar wyjść,minęłam jego osobę jak najszybciej się dało,ale on złapał mnie za nadgarstek.Zrobił to mocno,w wyniku czego syknęłam.Przycisną mnie do ściany i nie wahając się,pocałował mnie.Tęskniłam za tym,bardzo.Po pewnym czasie odwzajemniłam pocałunek.Wplątałam moje drobne ręce w jego puszyste loki.O co w tym chodzi? raz unikam go jak ognia,a teraz czuję się jak księżniczka.
Zapomniałam już jak to jest czuć jego zapach blisko siebie,duże dłonie obejmujące mnie.Nie czułam się jak przyszła matka,lecz jak zakochana małolata.To było niezwykłe,magiczne.Chciałam by ta chwila trwała wiecznie.Tak strasznie tęskniłam!
Z niechęcią chłopak oderwał się ode mnie.
-Tęskniłem za tobą jak ostatni debil.Dzwoniłem codziennie,pisałem,a ty ignorowałaś to.Straciłem już nadzieję.Ale chyba coś w tym jest,jesteśmy sobie pisani?-gdy wypowiadał ostatnie słowo uśmiechną się łobuzersko.Tęskniłam za takim Harry'm,za moich jednocześnie wrażliwym i tajemniczym chłopakiem.
-Może..ale teraz muszę wracać do pracy-puściłam jego dłoń.Zarumieniłam się,patrzył na mnie wzrokiem anioła.Ale musiałam zejść na ziemię i myśleć racjonalnie.Teraz muszę być dojrzalsza,nie chcę znowu cierpieć.Chłopak westchną tylko i puścił moją dłoń.Nie chciałam tego,nie chciałam żeby to być koniec.Nie chciałam,żeby tak kończyła się nasza historia.Sama nie wiem dlaczego wyszłam z tej toalety,czyżbym znowu stchórzyła? tak,dokładnie tak-byłam tchórzem-
Jeśli to będzie koniec,to przeze mnie.
Wyszłam z łazienki,dziewczyny myły szklanki,akurat nie było klientów.Ja postanowiłam zrobić to co one,nie-chciałam zrobić cokolwiek,żeby oderwać moje myśli od niego.Spojrzałam na zegarek,jeszcze 2o minut i do domu.Nie myśl o nim dziewczyno,nie myśl! krzyczałam do siebie w myślach.Co ja tak naprawdę do niego czuję? kocham go,to pewne..
Odłożyłam kieliszki na miejsce,zdjęłam fartuch.Uff,koniec na dziś zmartwień.Wzięłam swoją czarną skórzaną kurtkę,zmieniłam buty,w pracy zawsze musiałam chodzić w balerinkach,ale ja zdecydowanie bardziej lubiłam trampki.Wyszłam pośpiesznie z pomieszczenia.Nie lubiłam tej pracy,ale w końcu z czegoś muszę żyć.Jedynym plusem było to,że była dobrze płatna.Miałam zamiar założyć słuchawki i iść w stronę,ale ktoś złapał mnie za ramię.Podskoczyłam lekko,wystraszyłam się.Zobaczyłam jego promienną twarz.Czekał na mnie?
-Czekałeś?-spytałam ponuro.Czułam się dziwnie,po co czekał?
-Nie myśl,że zapomniałem.Jeśli będzie trzeba będę o ciebie walczyć.Nadal cie kocham i nie mogę o nas zapomnieć.Nie odpuszczę tak łatwo-powiedział,a raczej szepną mi to na ucho.Uśmiechnęłam się,w pewnym sensie mu ulżyło.On czuł to samo co ja,on też nadal kocha.Zanim zdążyłam wydobyć z siebie słowo,on pocałował mnie.Nie tak delikatnie jak w łazience,ale namiętnie jak dzikie zwierzę.Nie powiem-podobało mi się to.Kochałam te jego 2 strony-delikatną i dziką.Obie były perfekcyjne,ale każda w innym sensie.Nie czekając na nim odwzajemniłam pocałunek.Tak cholernie za tobą tęskniłam idioto!
Całowaliśmy się do utraty tchu,chcąc nadrobić stracony czas.Ta rozłąka trzeba przyznać dobrze nam zrobiła.
Harry dotkną delikatnie mojego brzucha,oderwałam się od niego gwałtownie i zrobiłam krok w tył.Podejrzewał coś? zauważył? nie..
-Co..co ty robisz?-powiedziałam z podniesionym tonem głosu.
-Będę ojcem,prawda?-a jednak,domyślił się.Błagałam,żeby teraz nie odszedł ode mnie,nie chcę znowu być sama.
Spuściłam wzrok.Normalnie pewnie bym stchórzyła(jak zawsze),ale on tylko czekał na potwierdzenie.Nie miałam już wyjścia,raz się żyję.
-Tak,ale Harry proszę nie odchodź,nie zostawiaj mnie z tym wszystkim samej.Ja wiem,że ty masz karierę,że jesteś na szczycie,oboje tego nie chcieliśmy,to był jeden moment i..
-Za dużo gadasz kochanie-pocałował mnie po raz kolejny.Tego potrzebowałam,potrzebowałam jego wsparcia
_________________________________________________________________
Hej:) muszę was z przykrością poinformować,że zbliżamy się do końca.Jeszcze kilka rozdziałów..
Pewnie myślicie,że teraz Harry i Charlotte będą szczęśliwi-mylicie się:)
Podoba wam się rozdział? macie jakieś pytania,rady? napiszcie wszystko w komentarzu<3
O Boże jak ja ten rozdział przeżywałam ;o
OdpowiedzUsuńNie chcę jeszcze końca, no!
Nie wiem jak ty to zrobisz ale mają być szczęśliwi bo na to zasługują. I powiedziała mu o ciąży a on co? Pocałował ją to było takie cudowne aa *.*
Kocham Cie normalnie <3
Już czekam na kolejny <3
Zakochałam się w twoim szablonie *.* <3
OdpowiedzUsuńW końcu, po tak długim czasie się spotkali! W KOŃCU! Harry okazał się kochany, nie odszedł od niej i zachował się jak człowiek ;) zapraszam do siebie na rozdział szósty.
OdpowiedzUsuńNigdzie nie ma zakładki SPAM więc informuje tutaj, że rozdział 7 u mnie ;)
UsuńTo znowu ja ;d Zapraszam Cię na nowy rozdział u mnie :)
OdpowiedzUsuńhttp://xiwanttobelovedbyyou.blogspot.com/
@xAgata_Sz