-Cześć kochanie-przywitał mnie jego radosny męski głos,ale ja mimo tego co się wczoraj zdarzyło między nami nie byłam w stanie zapomnieć o wcześniejszych,dramatycznych wydarzeniach.Bezpodstawnie oskarżył mnie o zdradę.Związek polega przede wszystkim na zaufaniu,nam jest go brak.Oskarżamy siebie na wzajem o wszystko,coraz częściej się kłócimy o najmniejsze szczegóły.
-Hej.-rzuciłam szorstko.On jak na zawołanie,jego mięśnie napinały się.Wkurzył się..
-Myślałem,że już wszystko sobie wyjaśniliśmy-wysyczał przez zęby.Jego pociemniały,zacisną szczęki.Ta,ciekawe kiedy sobie coś wyjaśniliśmy?
-Kiedy?Nic sobie nie wyjaśniliśmy.Oskarżasz mnie o wszystko.Wczoraj pobiłeś Zayna! - wykrzyczałam ostatnie zdanie.Moja twarz stawała się czerwona od złości.Kompletny chaos panował między nami.Myślałam jedno,a mówiłam drugie.Harry podszedł do mnie,przycisną mnie do ściany,łapiąc za nadgarstki.
-Puszczaj,to boli debilu!-krzyczałam,ale on nie reagował.
-Jesteś zwykłą świnią!-wykrzyczałam mu prosto w twarz.A on?! on wymierzył mi cios w twarz.Cofnęłam się 2 kroki do tyłu,nie wierzyłam w to co się przed chwilą zdarzyło.Harry,mój chłopak,przyjaciel z dzieciństwa właśnie dał mi z pięści w twarz.Popatrzyłam na niego,stał jak wryty,ale nie było widać po nim przerażenia.
Poprostu stał,jego twarz nie wyrażała żadnego,nawet najmniejszego uczucia.
-To koniec..-wysyczałam.Co za gnój! nawet nic nie powiedział,najwidoczniej mu nie zależało na mnie tak jak mnie na nim.Po co było to wszystko? te starania się,pytam się po jaką cholerę?!
Pobiegłam szybko schodami na górę,do "naszego" pokoju.Wyciągnęłam z szafy walizkę.Wrzuciłam do niej wszystko co było moje,ubrania,bieliznę,laptopa,mp3.Nie układałam już tego,zależałam mi żeby jak najszybciej wydostać się z tego domu.Zapięłam walizkę,do ręki wzięłam rączkę i zmierzyłam się ze schodami.
-Cholera-walizka kołysała się na wszystkie strony,robiła wszystko nie po mojej myśli.Zeszłam po schodach,podeszłam do Harry'ego.
-Nie myślałam,że nasza historia tak się skończy-powiedziałam cicho.
-Charlotte ja..-starał się tłumaczyć,ale ja mu nie pozwoliłam.
-Nie tłumacz się,nie mam ochoty tego słuchać.Oboje wszystko spieprzyliśmy.Jestem pewna,że będziesz szczęśliwy z kimś innym,nie ze mną.Ty i ja dobrze wiemy,że nie układało się nam,to uczucie wygasło.Żegnaj..-wzięłam swój płaszcz,nałożyłam buty i przekroczyłam próg nie mojego już domu.Nigdy bym nie pomyślała,że to wszystko tak się potoczy.Błagałam los,żeby chłopak wybiegł za mną,przytulił,pocałował a szczególnie przeprosił,lecz nic takiego się nie stało.Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić,nie mam tu już nikogo.Zostały mi jeszcze oszczędności,które zbierałam przez całe życie.Chciałabym wszystko zacząć od nowa,ale nie tu.Nie w tym kraju,tu mam zbyt wiele męczących mnie wspomnień.Ameryka-to mi przyszło do głowy.Tam nikt nie będzie mnie znał,nikt nie będzie oceniał.Tak,to dobry pomysł.Tam postaram się być szczęśliwa,chociaż o Harry'm nie łatwo będzie mi zapomnieć,bo go kochałam.Kochałam jak nikogo innego..
Zamówiłam taksówkę,dy już przyjechała poprosiłam kierowcę,aby zawiózł mnie na lotnisko.Usiadłam z tyłu samochodu.Ostatni raz widzę tę czerwone budki telefoniczne i dwupiętrowe autobusy,londyńskie ulice.Tam tego nie będzie,to będzie zupełnie inny świat.Tam zacznę wszystko od nowa,zyskam nowych przyjaciół,znajdę prawdziwą miłość,chociaż o Harry'm nie będzie mi łatwo zapomnieć,był moją pierwszą i poważną miłością,ale muszę zapomnieć,nie byliśmy sobie pisani.
Nim zdążyłam ogarnąć swoje myśli byliśmy już na miejscu.Kierowca zatrzymał się z piskiem opon,nic nie mówiąc czekał spokojnie na zapłatę.Wyjęłam z torebki pieniądze i dałam mu odpowiednią sumę.Zatrzasnęłam za sobą drzwi,wyciągnęłam bagaże z bagażnika i ruszyłam przed siebie.Lotnisko było ogromne,może wstyd się przyznać,ale pierwszy raz będę leciała samolotem.Zawsze jak miałam gdzieś jechać to tylko i wyłącznie samochodem.Był tam ogromny tłok,pełno ludzi i dźwięku kół walizek.Podeszłam do kasy i grzecznie stanęłam w kolejce po bilet.Nie była ona mała,przede mną stało 10 osób.
Po niecierpliwym czekaniu nadszedł czas na mnie.Powiedziałam wszystko co trzeba było kobiecie za ladą.Dała mi bilet i kazała pokierować mi się do punktu oddania bagażu,życzyła też udanej podróży.Oddałam bagaże,przeszłam kontrolę,co nie było zbytnio przyjemne.Samolot odlatywał za 15 minut,więc wolałam zająć miejsce.Próbowałam nie skupiać się na moich uczuciach,lecz na locie.Chciałam zapomnieć o wszystkim co mi się tutaj przydarzyło.Nie myśląc więcej,zajęłam odpowiednie miejsce,na szczęście przy oknie.Samolot był nowoczesny,siedzenia skórzane i białe,była też klimatyzacja.Okna były też dość duże.Obok mnie siedział jakiś staruszek,wydawał się być miły,jednak nie miałam odwagi odezwać się do niego jako pierwsza.Wpatrywałam się w widok za oknem.Zauważyłam,że pilot wsiada do samolotu.Chwilę potem ruszyliśmy..
________________________________________________________________
Hej!:) witam po dość długiej przerwie,mam nadzieję,że nadal ktoś tutaj zagląda.Zmieniłam wygląd bloga,mam nadzieję że wam się podoba.Komputer mam już sprawny,więc będę pisała częściej.Jeszcze raz mooocno was przepraszam za tak długą nieobecność:)
Super!:)
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdzial. :)
OdpowiedzUsuńNie spodziewalam sie, ze Hazz moze ja uderzyc. ;<
Super wyglad bloga :D Bardzo mi sie podoba : D
czekam z niecierpliwoscia na kolejny rozdzial <3
Zapraszam na:
http://xiwanttobelovedbyyou.blogspot.com/?m=1
Świetny blog :) Czekam na kolejny rozdział :) Jakbyś miała czas i ochotę to zajrzyj też na mojego bloga :) Z góry dziękuje ;D http://1d-mojeopowiadania.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń