Po upływie zaledwie kilku sekund Zayn przywarł swoim ciałem do mojego.Czułam jego ciepły oddech na mojej szyi.Byłam bezbronna,nic nie mogłam zrobić.On miał nade mną kontrolę,był silniejszy.Włosy ułożone w artystyczny nieład opadły na jego czoło,chłopak złapał mnie z rękę.Przyczyniło się to do tego,że moje ciało obleciał nieprzyjemny dreszcz.Zamaszystym ruchem odtrąciłam jego rękę.Zauważyłam jak na znak tego marszy brwi,był ściekły.
Próbowałam wyrwać się z jego uścisku,odepchnęłam jego ciało od mojego jak najmocniej potrafiłam.Jednak siła chłopaka okazała się górować.Zdjął swoją skórzaną kurtkę i rzucił na podłogę.Ponieważ miała ona ćwieki,gdy spotkała się z podłogą po pomieszczeniu rozszedł się delikatny hałas.
-Zayn proszę..zostaw mnie.-szepnęłam.Czułam,że nic to nie dało.Chłopak nawet nie zareagował.Moje nogi były jak z waty,ze strachu,który ogarną moje ciało nie mogłam zrobić kroku.Potrzebowałam pomocy Harry'ego.
Poczułam silne ściśnięcie dłoni Zayna na mojej szyi.Byłam tak cholernie zła na siebie,pozwoliłam mu,aby miał przewagę.Pozwoliłam mu się kontrolować,on był w stanie zrobić wszystko.Dosłownie wszystko...
Przekonałam się o tym bardzo dobrze.
Chłopak opchnął mnie na drzwi wejściowe,otworzył je.Złapał mnie z dłoń,wiedział co ma robić.Z moich oczy wypłynęły pojedyncze łzy.Myśl,że mogę już nigdy więcej nie ujrzeć uśmiechniętej twarzy mojego chłopaka przeraziła mnie.Zayn zauważył to,lecz nie zareagował.Pokierował mnie do samochodu.Nie potrafiłam się mu postawić,bałam się.Nie chciałam mieć kolejnego pokazu jego siły.
-Wypuść mnie!Inaczej zadzwonię na policję!-krzyknęłam,mając nadzieję,że jakakolwiek żywa dusza usłyszy moje błaganie o pomoc.Niestety,drzwi były zamknięte,szyby również.Nie było żadnej ucieczki.Wszystko wydawało się nie mieć sensu.Moje nogi same się trzęsły ze strachu.Serce biło mi jak szalone.Dopiero wtedy dotarło do mnie,że Zayn jest szaleńcem,który aby dojść do swojego celu jest w stanie zrobić wszystko.
Uderzyłam rękoma w szybę,nie dało to jednak żadnego efektu.Wywołało to jedynie szyderczy śmiech chłopaka.
-Nic ci to nie da kochanie.-rzekł.Był okropnie pewny siebie,oraz swojej siły.Patrzyłam na niego chwilę,lecz spuściłam wzrok nie chcą go jeszcze bardziej prowokować.W myślach błagałam Boga,aby Harry wrócił wcześniej z pracy i wyrwał mnie z jego rąk.Nim się obejrzałam samochód ruszył z piskiem opon.Prędkość,z którą jechał była przerażająca.
Z moich oczu nadal nie przestawały lecieć łzy.Dlaczego to robi?Chce się zemścić?
Może nie potrafił pogodzić się z tym,że moim wybrankiem jest Harry a nie on.W magazynach uważany jest za idealnego chłopaka.A tutaj?! jest prawdziwym przestępcą.Moje losy były jedynie w jego rękach..
*
Wracałem właśnie z pracy.Zmęczony,po spotkaniach z fanami oraz udzielaniu wywiadów.Miałem ochotę przytulić się do mojej ukochanej dziewczyny.Z natury jestem uparty,lecz zależy mi na Charlotte i nie darowałbym sobie gdybym ją teraz stracił.Po 2 latach znowu los nas połączył.Było to dla mnie niesamowite,wręcz magiczne.
Wysiadłem z samochodu lekko trzaskając drzwiami.Ku mojemu zdziwieniu drzwi wejściowe były otwarte.W pomieszczeniu ujrzałem jedynie kurtkę Zayna.Oznaczało to jedynie kłopoty...
_________________________________________________________________________________
Aż się boję... Super rozdział ;)
OdpowiedzUsuń