Łączna liczba wyświetleń

piątek, 17 maja 2013

Rozdział 10

-Harry,zostaw go.Nie warto!-krzyczałam w stronę chłopaka.Po kilku nie udanych próbach porozumienia się z nim,chwyciłam jego nadgarstek jak najmocniej.Patrzył na mnie,widać było zdenerwowanie na jego twarzy.Nie spodziewałam się tego po nim,zawsze jakże spokojny i opanowany Harry a tu proszę.
Odwróciłam wzrok w kierunku Zayna,leżał oparty o drzewo.Jego twarz była zakrwawiona od ciosów,które zadał mu Harry.Uśmiechnęłam się lekko pod nosem,nie współczułam mu w żaden sposób.
-Wracajmy do domu.-powiedziałam.Ruszyłam w stronę wyjścia,Harry podążał za mną.
Przez całą drogę powrotną żadne z nas nie odezwało się do siebie ani słowem.Nic,kompletna cisza.Nie miałam w plamach zaczynać rozmowy z nim.Byłam zła na niego za to jak się zachował.Przecież mógł go poważnie pobić!Za co raczej siedziałby w wiezieniu.
Poczułam jego dłoń na moim ramieniu,odtrąciłam ją szybko.Jak już mówiłam,nie miałam ochoty na rozmowę z nim.
-Kochanie poczekaj..-rzekł zatrzymując się w miejscu.Jego piękne,zielone oczy patrzyły na mnie.Twarz była lekko zakrwawiona,była to-jak przypuszczałam krew Zayna.
-Chciałem cię chronić.-powiedział.
-Chronić?Harry,ty mogłeś go zabić!-krzyknęłam.Ponieważ byliśmy na dworze,mój krzyk przyciągnął uwagę przechodni.Nie miało to dla mnie jednak większego znaczenia,ludzie zupełnie mnie nie znający mogli myśleć o mnie co tylko chcieli.
-Zrobiłem to wszystko dla ciebie,rozumiesz?!Wszystko dla ciebie robię,wszystko!-krzyczał potrząsając moim ciałem.Po chwili opanował się i odszedł sam do domu.Stałam na środku chodnika zupełnie sama.
-Harry poczekaj..-chciałam iść za nim,jednak coś w środku zabraniało mi.Wiem,że on chciał dobrze dla mnie,ale robiąc to raczej nie myślał racjonalnie.Zupełnie nie myślał o sobie.Harry odkąd pamiętam był uparty,więc na przeprosiny z jego strony nie mogę raczej liczyć.
Nie rozmyślając dłużej podążyłam w stronę naszego domu.Otworzyłam niepewnie drzwi,w domu panowała zupełna cisza.Powiesiłam mój płaszcz na wieszaku,zdjęłam buty,odstawiłam je na miejsce.Weszłam wgłąb mieszkania,powędrowałam schodami na górę.Niepewnie przybliżałam się do pokoju,w którym znajdował się mój chłopak.Wychyliłam głowę,aby ujrzeć jego postać.Był odwrócony do mnie plecami.Loczki całkowicie zasłaniały jego czoło,głowę miał spuszczoną.Mim tego,że byliśmy dość daleko od siebie dało się wyczuć jego zdenerwowanie.Jego umięśnione ramiona spuszczone były w dół,wyrażając bym zdenerwowanie i bezsilność.Wiem,że on chciał dobrze,jednak ja uważam,że przemoc nie jest rozwiązaniem problemu.Pokręcił głową w prawą oraz lewą stronę.Odwróciłam się szybko w stronę ściany korytarza,tak aby nie mógł mnie zauważyć.Zdenerwowana podążyłam w stronę mojego pokoju.
*Następnego dnia*
Obudziły mnie promienie słońca,które przedzierały się do mojego pokoju.Zwlekłam się z łóżka,aby zasłonić zasłony w moim pokoju.Nie miałam ochoty dalej spać,dlatego postanowiłam pójść pod prysznic i odświeżyć się nieco.Pokierowałam się do łazienki,zdjęłam z siebie wszystkie ubrania.Napuściłam nieco wody,aby gdy wejdę pod prysznic była już ciepła.Nałożyłam balsam na moje ręce,aby za chwilę rozsmarować go po moim ciele.
Po dokładnym odświeżeniu się,owinęłam się ręcznikiem.Osuszyłam się,ubrałam na siebie moją bieliznę,po czym nałożyłam ubrania.Podeszłam do lustra,obmyłam twarz zimną wodą,aby rozbudzić się.Nałożyłam pastę na szczoteczkę,zaczęłam szczotkować zęby.
Gdy wykonałam wszystkie wymagane czynności,zeszłam na dół.Jak zawsze.Chciałam pogodzić się z Harry'm.Brakowało mi jego pocałunków,uścisków,spojrzeć,kojących słów.Nie rozmawialiśmy ze sobą od wczoraj,a ja już czułam tęsknotę za nim.Może nie powinnam była się unosić?przecież on chciał dobrze.Wczoraj nerwy wzięły górę nade mną,byłam tak zdenerwowana,że nie usiłowałam nad sobą zapanować.Zresztą on też nie był święty,wina leżała po obu strona,mojej i jego.Miałam nadzieję,że dzisiaj jeszcze zdołam się z nim porozumieć.Nigdy nie lubiłam się kłócić,jednak kiedy ktoś podnosił na mnie głos,mówiłam co myślę na ten temat.Jeśli można tak powiedzieć,to byłam osobą,która miała własne zdanie i nie podporzątkiwała się pod opinię innych.
Zeszła na dół,ujrzałam  to co ostatnio.Karteczkę oraz śniadanie na stole.Pierwsze co zrobiłam,to chwyciłam karteczkę do ręki i zaczęłam czytać.
"Pojechałem do pracy,powinienem wrócić około 12"
Sposób w jaki napisał mi tę wiadomość był oschły.Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku.Przypomniały mi się najgorsze chwile mojego dzieciństwa.Pamiętam,że kiedy byłam nowa w sierocińcu moi rodzice wysyłali mi takie listy,pisali w nim,że nie żałują że im mnie zabrali,że mnie nie potrzebowali.Tę wiadomości pisał mi tata,od mamy nigdy nie dostałam żadnej wiadomości,do dziś nie wiem czy żyję,jak się czuję.Nawet nie znam dokładnej przyczyny,przez którą trafiłam do sierocińca.
Usłyszałam pukanie do drzwi,ruszyłam w ich kierunku.Przekręciłam zamek,moim oczom ukazał się Zayn.
-Cześć Charlotte,mogę wejść?-rzekł,jak zawsze poważnym tonem.Ogarną mnie lęk,nie miałam przy sobie nikogo,kto mógłby mnie przed nim uchronić.Nikogo tu nie znałam,byłam sama.W tym momencie potrzebowałam Harry'ego,w myślach modliłam się,aby przyjechał wcześniej z pracy.
-Nie,nie możesz wejść.Najlepiej byłoby,abyś sobie poszedł.-opowiedziałam równie poważnie co on.Chłopak nie dał za wygraną,wtargnął do domu bez mojego pozwolenia.Przeraziło mnie to.Dobrze wiedziałam,że jest o wiele silniejszy niż ja.Dzięki temu miał nade mną ogromną przewagę.
-oo widzę,że twojego wybawcy nie ma w domu.Właściwie to nawet i lepiej,bo chciałem porozmawiać z tobą.-na te słowa wypowiedziane z jego ust,serce podeszło mi pod gardło.Przybliżał się do mnie,był coraz bliżej,zrobiłam krok do tyłu.Zauważył to,przyśpieszył kroku.Ja poszłam w jego ślady,moje kroki stawały się szybsze.
Poczułam twardy materiał na moich plecach,to była ściana.Teraz nie miałam już gdzie uciekać,musiałam jedynie czekać.Zayn zbliżał się do mnie z triumfalnym uśmiechem na twarzy,wiedział,że zwyciężył...
_________________________________________________________________________________Hej!:)
Mam nadzieję,że rozdział wam się spodoba.Niedługo napiszę dalszą część,proszę komentujcie:)

1 komentarz:

  1. Strasznie smutne dzieciństwo :((( ale rozdział perfecto!!!

    OdpowiedzUsuń